Inwazja na Dagestan i Rosyjskie Fałszywe Flagi w Czeczenii

Inwazja na Dagestan.

FSB przeprowadzało zamachy w czasie, gdy w sąsiadującym z Czeczenią Dagestanem (który zasługuje na niepodległość!) miało miejsce antyrosyjskie powstanie w którym od 7 sierpnia 1999 roku udział brali czeczeńscy bojownicy. Aby zrozumieć zamachy w kontekście tamtych wydarzeń cofnijmy się o dwa miesiące.

4 lipca 1999 roku rosyjski agent GRU działający we Francji, pułkownik Anton Surikow zorganizował spotkanie Aleksandra Wołoszyna, szefa administracji rosyjskiego prezydenta z … Szamilem Basajewem, dowódcą Czeczenów walczących w Dagestanie! Surikow w czasie pierwszej wojny w Abchazji walczył po stronie Abchazów przeciwko Gruzji. To właśnie wtedy poznał Basajewa. Jednym z przyjaciół Surikowa jest sam Jewgienij Primakow, były szef rosyjskiego wywiadu. Jak to w każdej wojnie i w drugiej czeczeńskiej ważną role odegrało lobby zbrojeniowe. W tym przypadku Surikow był konsultantem dyrektora generalnego rosyjskiego koncernu zbrojeniowego MiG.

W spotkaniu Basajewa z Wołoszynem uczestniczyli także inni ważni ludzie. Pierwszym z nich był wpływowy wśród wahabitów i zwolenników Basajewa, Turek Mehmed, były konsultant premiera Turcji Erbakana. Czwartym uczestnikiem był Sułtan Sosnalijew, minister obrony Abchazji czasu pierwszego konfliktu gruzińsko-abchaskiego. To pod jego rozkazami walczył Basajew. Do spotkania doszło w willi międzynarodowego handlarza bronią, Saudyjczyka Andana Khashoggiego. Jego willa położona jest we francuskiej miejscowości Beaulieu położonej niedaleko Nicei i księstwa Monako. Kolejni uczestnicy to właściciel willi; francuski biznesmen Jakow Kosman; oraz niejaki Cwejba, który oskarżany jest o zbrodnie wojenne dokonane w czasie wspomnianej wojny w Abchazji. W czasie spotkania willa była silnie inwigilowana przez francuski wywiad.

Po lipcowym spotkaniu doszło do sierpniowej inwazji na Dagestan. A potem wrześniowe zamachy. Cóż za ciąg wydarzeń!

Ciekawe słowa padły z ust ówczesnego prezydenta Gruzji Eduarda Szewardnadze w wywiadzie udzielonym 15 listopada 1999 roku: „Już na spotkaniu w Kiszyniowie informowałem Borysa Jelcyna, że jego tajne służby utrzymują kontakty z czeczeńskimi terrorystami. Ale Rosja nie słucha swoich przyjaciół”.

Rosjanie dwa razy dokonywali zamachu na Szewardnadzego, w tym raz z rozkazu ówczesnego premiera Primakowa wykorzystując do tego agentów działających na Białorusi.

Prezydent Czeczenii Maschadow ostrzegał Rosjan przed tym, że niektórzy Czeczeni mogą pomóc Dagestańczykom, ale Rosja to ignorowała.

Czeczenia potępiła działania Basajewa. Prezydent Iczkerii Maschadow kilkakrotnie ostrzegał Rosjan przed tym, że ludzie Basajewa z Czeczenii mogą pomóc Dagestańczykom w walce (choć w tym czasie rosyjskie media toczyły antyczeczeńską burzę, twierdząc m.in. że Czeczenia chce dokonać zajęcia Dagestanu). Dlaczego Maschadow to zrobił? Ponieważ strasznie się bał, że uczestnictwo jego rodaków w wojnie w Dagestanie byłoby pretekstem Rosjan do ataku na Czeczenię. Trzeba na to patrzeć w kontekście wrześniowych fałszywych flag. Jak pisali Litwinienko i Felsztinski, „zamachy bombowe były potrzebne rosyjskim służbom specjalnym, aby mogły wszcząć wojnę z Czeczenią. Nie były natomiast potrzebne czeczeńskim powstańcom, gdyż nie przybliżały ich do prawnego uznania niepodległości ich republiki.”

O planach Basajewa głośno było w Czeczenii, a rosyjscy agenci obserwowali posunięcia grup w Czeczenii, które wsparły Dagestańczyków. Po ostrzeżeniach Maschadowa i własnych agentów Rosjanie normalnie skierowaliby środki do Dagestanu i zabezpieczyli sytuację. Ale zamiast tego obserwowali rozwój sytuacji i czekali, aby pozyskać pretekst do wojny oraz sytuację, w której łatwiej będzie wcisnąć kit ludziom, że zamachy FSB dokonali Czeczenii.

FSB doprowadziło do tej inwazji m.in. przez spotkanie z Basajewem. O sprawie całej akcji pisała Anna Politkowska w „Drugiej Wojnie Czeczeńskiej”:

„Wtedy, w 1999 roku zobaczyli, jak wygląda gigantyczna, jeśli sądzić po skutkach, prowokacja i zdrada: bojownicy Basajewa i Chattaba wracali z Dagestanu do Czeczenii pod strażą pilnującego ich rosyjskiego lotnictwa i nikt ich nie atakował do chwili, kiedy się skryli w górskich lasach. Wtedy od razu zaczęły się naloty na górskie wioski, przez które bojownicy wracali do swoich baz”.

Między innymi za to FSB zamordowała Politkowską.

W czasie zamachów FSB czeczeńscy ochotnicy walczyli w Dagestanie, do czego doprowadzili i na co gorąco czekali i pozwolili Rosjanie. Jak to pięknie musiało wyglądać w telewizji. Tu zamachy, dokonane w rzeczywistości przez FSB, a tu bojownicy w Dagestanie, którzy wkroczyli tam de facto za przyzwoleniem Moskwy.

Co najciekawsze, Rosjanie przygotowywali się do wojny już wcześniej. Były premier Rosji Siergiej Stiepaszyn na początku 2000 powiedział, że przygotowania do wojny z Czeczenią trwały od marca 1999 roku.

Warto zwrócić tu uwagę na wypowiedź czeczeńskiego ministra spraw zagranicznych Iljasa Achmadowa:

„Władze Czeczenii potępiły kampanię w Dagestanie. To dla nas naprawdę poważny problem. Proszę jednak pamiętać, co się stało w lipcu, gdy rosyjska armia rozbiła nasze pozycje umocnione i cały batalion rosyjskich żołnierzy wdarł się na nasze terytorium. To oczywista prowokacja, nieprawdaż? Pielgrzymi z Dagestanu odwiedzali Basajewa i prosili, by uwolnił ich od „rosyjskiego jarzma”, a kiedy już rozpoczął kampanię, zaczęli powtarzać w telewizji, że wcale tego nie chcieli, że woleli żyć w Rosji. To oczywista prowokacja.”

Rosjanie zaplanowali to już wcześniej. W 1997 roku, czyli niebawem po odzyskaniu przez Czeczenię niepodległości, rozpoczęto – jak określili to Litwinienko i Felsztinski – „planowo” wyrzucać fundamentalistów islamskich z Dagestanu do Czeczenii – Rosjanie doskonale wiedzieli, że Dagestańczycy zachęcą ludzi Basajewa do wejścia do Dagestanu.

Przepływ ludzi pomiędzy Dagestanem a Czeczenią był ułatwiony przez Rosjan. Granica czeczeńsko-dagestańska przy rejonach cumadińskim, botlichskim i kazbeckim była kompletnie otwarta i niestrzeżona. W tamtym czasie szefem FSB był Władimir Putin.

Rosjanie udawali, że o niczym nie wiedzą. W czasie, gdy Maschadow ostrzegał ich przed inwazją, o której wiedział każdy w Czeczenii, FSB udawało że nic nie wie. Ba! W lipcu 1999 roku, czyli w czasie lokalnego kryzysu paliwowego, w okolicach miejscowej siedziby FSB w Cumadzie zaczęły pojawiać się cysterny dostarczające paliwo do obozów partyzantów.

Fałszywy terror w Czeczenii.

Rosjanie dokonali wielu fałszywych ataków terrorystycznych w samej Czeczenii w czasie drugiej wojny czeczeńskiej.

17 września 2001 roku w Groznym, stolicy Czeczenii znajdował się ważny rosyjski generał.

„Wąski krąg wtajemniczonych wie, że generał otrzymał od prezydenta specjalne zadanie, bez precedensowe, jeśli chodzi o obecną sytuację w Czeczenii: ma zgromadzić materiały na temat zbrodni wojskowych, wyciągnąć wnioski i zameldować głowie państwa.” – pisała Anna Politkowska w „Drugiej Wojnie Czeczeńskiej”.

Generał miał lecieć śmigłowcem. Jego helikopter wystartował i nagle został zniszczony rakietą z wyrzutni „Stinger”. Co za zbieg okoliczności! Zestrzelili akurat tego generała! I zniszczyli całą dokumentację na temat zbrodni!

Oficjalna wersja brzmiała, iż jakiś samotny Czeczeniec w białych spodniach (!) zestrzelił ten śmigłowiec wyskakując z ruin nieopodal placu Minutka.

„Ale ja tam stałam – pisze dalej Politkowska – Tam było tyle posterunków, ile nigdzie w Groznym, i jeśli ktoś by „wyskoczył z ruin”, a już tym bardziej ze „Stingerem”, zobaczyliby go od razu jednocześnie na kilku punktach kontrolnych uzbrojeni po zęby żołnierze. Zresztą plac Minutka to już od dawna nie jest żaden plac, tylko kawałek ziemi przeorany pociskami i bombami. Ruiny, posterunki, znowu ruiny, znowu posterunki… Żołnierze mogą się widzieć nawzajem i rozległą przestrzeń wokół siebie bez lornetki, a kiedy się stoi na placu, nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby poważyć się na jakiś nieostrożny ruch – do tego stopnia wszystko jest pod kontrolą. Nawet wyciągnięcie aparatu fotograficznego bez zgody żołnierzy, to wielki problem, bo może się skończyć serią z automatu, i to bez żadnego ostrzeżenia. A gdzie gwarancja, że urwie ci tylko rękę a aparatem, a nie głowę? A co tu powiedzieć o „mężczyźnie w białych spodniach z przeciwlotniczą wyrzutnią w ręku”…

Najważniejsze w tej sprawie jest to, że śmigłowiec pozbawiony był jakiejkolwiek ochrony, choć leciał nim jeden z najważniejszych ludzi znajdujących się wtedy w Czeczenii! Ktoś taki musi mieć ochronę! I zawszę miał, tylko wtedy, jakimś dziwnym przypadkiem… Rosjanie pozbawili go ochrony by łatwiej go zestrzeli. Ba! Żeby im jeszcze łatwiej poszło, przed jego odlotem wprowadzili specjalną blokadę i kontrolę Groznego, a wszędzie znajdowali się Rosjanie. Dzięki zabiciu własnego generała mogli pokazać w telewizji kolejny atak złych Czeczenów, pozbyli się człowieka chcącego przerwać zbrodnie w Czeczenii w raz z dokumentacja o dokonanych zbrodniach, co mogłoby zaszkodzić wielu ruskim w Czeczenii, no i mogli przedłużyć swoją chorą blokadę.

Czasem rządowy fałszywy terror przybiera bardziej zwyczajną postać. Często Rosjanie przebierają się za czeczeńskich bojowników, okradają zwykłych Czeczenów, a potem telewizja puszcza propagandowe wypociny mówiące o czeczeńskich bandytach. Takie przypadki to już chleb powszedni Czeczenii. Jeden z nich opisała Anna Politkowska w „Drugiej Wojnie Czeczeńskiej”:

„Autobus wiózł pasażerów z Groznego do rejonowego miasta Aczchoj-Martan. Niedaleko Groznego, na drodze do wioski Ałchan-Jurt (po obu stronach szosy rośnie tam las) autobus zatrzymali „brodacze”. Tak w Czeczeni nazywają wahabitów. Tym razem było to czerech uzbrojonych mężczyzn w charakterystycznych strojach. Autobusem jechali czeczeńscy milicjanci i zaczęła się bijatyka. Kiedy jeden z milicjantów złapał „wahabitę” za brodę – broda została mu w ręku. Okazało się, że była przyklejona. Milicjanci i pasażerowie wspólnie unieszkodliwili napastników – sztuczne brody mieli wszyscy czterej. Dwaj to byli Rosjanie, pozostali dwaj – Czeczeńcy. W autobusie podjęto decyzję, żeby zawrócić do najbliższego posterunku i oddać bandytów w ręce wojska. Tylko, że po bardzo krótkim czasie autobus ponownie zatrzymano – tym razem byli to żołnierze federalni w trzech łazikach. Zabrali fałszywych wahabitów i razem z nimi odjechali w kierunku Groznego…”.

Aleksander Litwinienko, Jurij Fielsztinski, „Wysadzić Rosję”, Rebis Dom Wydawniczy, Redakcja Dziamski Grzegorz

Anna Politkowska, „Druga Wojna Czeczeńska”, Wydawnictwo Znak, przekład i opracowanie Irena Lewandowska, Kraków 2006.

Andriej Niekrasow, „Bunt. Sprawa Litwinienki”. http://video.google.pl/videosearch?q=bunt.+sprawa+litwinienki&hl=pl&sitesearch=#

Marcin Mamon, Mariusz Pilis, “Czeczenia. Bródna Wojna.” http://www.alterkino.org/index.php?subaction=showfull&id=1202564629&archive=&start_from=&ucat=6&

Copyright by Tergiwersacja 2010

Autor zaznacza, że fakt udostępnienia w Internecie nie oznacza, iż prawo autorskie przestało obowiązywać. Rozpowszechnianie i powielanie na użytek komercyjny oraz jakikolwiek inny, który zaszkodziłby autorowi, jest zabroniony, jednakże autor zezwala na zamieszczanie obszernych fragmentów bądź całości w Internecie na użytek niekomercyjny i niezarobkowy, celem rozpowszechniania wyżej wymienionych faktów i poglądów. Kontakt tergiwersacja@vp.pl

 

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: