Atak na ambasady ’98.

Atak na ambasady ’98.

Na liście gończym wystawionym za Osamą przez FBI widnieje tylko jedno przestępstwo. FBI nie jest w stanie udowodnić, że to Osama stał za 9/11, nie jest też w stanie udowodnić, że to właśnie on stał za zamachem na USS Cole. Jedynym zamachem, za który FBI (wedle samej siebie!) jest w stanie oskarżyć Osamę, jest atak na amerykańskie ambasady w wschodniej Afryce 7 sierpnia 1998 roku. Wtedy o 10:35 Mohamed al-Owhali i niejaki Azzam dokonują rzezi wysadzając się w samochodzie pułapce obok amerykańskiej ambasady w stolicy Kenii, Nairobi. Zginęło 213 osób w tym 12 Amerykanów, a ponad 4500 osób zostało rannych. Pomagał im Mohamed al-Owhali, który pozostając ranny uciekł. Cztery minuty później Hamden Khalif Allah Awad wysadza się obok kolejnej ambasady USA, tym razem w tanzańskim Dar es Salaam. 11 osób ginie, a 85 zostaje rannych. Małe straty w Dar es Salaam powodowane były tym, iż tego dnia było tam święto narodowe, a ambasada była zamknięta. Stawia to datę wykonania zamachu w cieniu podejrzenia.

W ostatniej chwili odwołano trzeci, najsilniejszy atak, którego celem miała być ambasada USA w Kampali w Ugandzie. Ugandyjska policja aresztowała w ciągu dwóch tygodni 18 ludzi zamieszanych w ten zamach. Nie wiadomo, co się z nimi stało, żaden z nich nie trafił do USA. Informowała o tym m.in. Associated Press 25 września 1998 roku.

Po lewej zniszczona ambasada w Nairobi, po prawej w Dar es Salaam. Assiociated Press via http://www.historycommons.org/project.jsp?project=911_project.

Aby zrozumieć ten zamach, cofnijmy się w czasie. W 1993 roku po zamachu bombowym na WTC FBI łapie człowieka Alkaidy imieniem Mahmud Abouhalima. Oferuje on agentom FBI dane dotyczące wielu ważnych ludzi Alkaidy, w tym sekretarza bin Ladena Wadiha El-Hage, skazanego później za zamach na ambasady. FBI od tak ignoruje jego ofertę chroniąc tym samym terrorystów. Pisał o nim New York Times 22 października 1998 roku.

L: Amerykański paszport Wadiha El-Hage. Amerykański Departament Sprawiedliwości.; Ś: Mahmud Abouhalima.; P: Mohamed Zeki Mahjoub. (via http://www.historycommons.org/project.jsp?project=911_project.)

W tym samym czasie do Vancouver w Kanadzie przybył Essam Marzouk. Kanadyjczycy aresztują go wraz z bagażem pełnym fałszywych paszportów. Na ratunek mu przybywa członek Alkaidy Ali Mohamed. Przedstawia się jako człowiek z FBI, Kanadyjczycy szukają potwierdzenia u samego FBI, ta potwierdza i w końcu Marzouk wraca na wolność. Niecały rok później Kanadyjczycy znów łapią Marzouka, a mu ze skutecznym ratunkiem ponownie przychodzi Ali Mohamed. Pisał o tym m.in. Globe and Mail 7 września 2002 roku. Chroniony przez FBI Marzouk w latach 90’ trenował przyszłych zamachowców z ataku na ambasady, o czym informuje m.in. National Post 14 października 2005 roku. W 1997 roku Amerykanie znajdują adres Marzouka i Mohameda w książce z adresami Wadiha El-Hage. Wtedy też, jak i rok później Marzouk rozmawiał telefonicznie z członkiem Islamskiego Jihadu Mohamedem Zeki Mahjoubem. W końcu po zrobieniu swojego Marzouk zostaje aresztowany w Azerbejdżanie.

Rok po tym, jak Mohamed ratował dla FBI Marzouka, wysoko postawiony członek Alkaidy Mohamed Atef boi się wyjawić Mohamedowi nazwiska pod którym podróżuje, ponieważ uważa, że Mohamed pracuje „dla Stanów Zjednoczonych lub innego rządu”, jak opisał to w lutym 2001 roku członek Alkaidy L’Houssaine Kherchtou. Mohamed mieszkał wtedy w bazie Alkaidy w Nairobi.

Pod koniec 1994 roku oskarżyciel w procesie Abdula Rahmana Andrew McCarthy i agent FBI Harlan Bell rozmawiają z Mohamedem. Ten opowiada im, jak to w 1991 roku pomagał przenieść się Osamie z Afganistanu do Sudanu. Mimo tego wyraźnego związku z bin Ladenem FBI nie podnosi żadnych, nawet najmniejszych kroków przeciw Mohamedowi. W końcu to ich człowiek! O ich rozmowie pisał między innymi Wall Street Journal 26 listopada 2001 roku.

 

W czasie śledztwa w sprawie Rahmana Amerykanie trafili na listę ludzi biorących udział w planowanym na 1993 roku zamachu na ważne budynki w Nowym Yorku. Na liście pod numerem 95 widniał bin Laden, a pod numerem 109 Ali Mohamed.

3 lutego 1995 roku Boston Globe wydrukował ważny artykuł w którym opisał Ali Mohameda jako „cienistą osobę opisywaną przez prokuratorów jako kluczową figurę w największym procesie dotyczącym terroryzmu w historii USA”. Boston Globe pisał też, że Mohamed jest silnie związany zarówno z CIA jak i z terrorystyczną grupą Rahmana.

„Wyższy urzędnik powiedział, iż Mohamed, który jest obywatelem Egiptu, skorzystał z mało znanego programu odstąpienia od wizy pozwalającego CIA i innym służbom bezpieczeństwa sprowadzać wartościowych agentów do kraju, obchodząc zwykłe procedury imigracyjne – pisał dalej Boston Globe – Źródła wywiadowcze mówią, że odstąpienia [z tego programu wizowego] kontrolowane są przez Departament Operacji CIA, tajną część agencji i były używane ‘oszczędnie’ w ciągu ostatnich lat. Odstąpienia są zazwyczaj używane do ściągania do kraju ludzi, którzy pracowali dla agencji w wrażliwych rejonach za granicą.”

Patrick Fitzgerald, Mohamed al-Owhali, Wadih El-Hage. http://www.historycommons.org/project.jsp?project=911_project.

Ali Mohamed to ważny agent CIA współpracujący również z FBI. To za pomocą takich agentów Amerykanie kierują islamskim terroryzmem.

Po wyjściu tego na jaw Mohamed dalej pełnił ważną rolę w Alkaidzie, pomagając Osamie w powrocie do Afganistanu w 1996 roku.

W październiku 1997 roku Ali Mohamed je śniadanie w Sacramento w Kalifornii. Nie było to zwykłe śniadanie, ponieważ płacił za nie towarzysz Mohameda, amerykański prokurator Patrick Fitzgerald. Parze w konsumpcji towarzyszyli dwaj agencji FBI, Jack Cloonan i Harlan Bell. W czasie posiłku Mohamed miał mówić, jak to kocha i wierzy w Osamę. Chwalił się też, że pomagał mu w szkoleniu antyamerykańskich bojowników w Somalii; szkoleniu osobistej ochrony Osamy w 1994 roku; czy też przeniesieniu się bin Ladena z Afganistanu do Sudanu w 1991 roku. Po śniadaniu agent Cloonan powiedział do prokuratora Fitzgeralda: „To najniebezpieczniejszy człowiek jakiegokolwiek spotkałem. Nie możemy puścić go wolno na ulicę.” Ale to właśnie zrobił Fitzgerald. Puścił go wolno na ulicę.

Mohammed żył dalej w Kalifornii ciesząc się wolnością i bezpieczeństwem.

W międzyczasie Wadih El-Hage kilkakrotnie rozmawiał telefonicznie z Ahmadem Sheikiem Adamem, dyrektorem Mercy International. Organizacja ta została zakazana w 1998 roku, ale jak doniosło BBC 3 stycznia 2001 roku, Sheik Adam dalej spokojnie żyje w Kenii. W Mercy International pracował Fazul Abdullah Mohammed znany też jako Haroun Fazul. Później wstąpił on do założonej przez El-Hage podobnej organizacji o nazwie Help Africa People. W 2008 roku, 10 lat po zamachu, kenijskie gazety rozpisały się o tym, że inne osoby biorące ważny udział w zamachu, Mohammed Saddiq Odeh, Abdallah Nacha i Mohamed al-Owhali również należały do tych organizacji. Prawda jest taka, że Mercy International była pod koniec lat 90’ uznawana za komórkę CIA.

Powróćmy do rozmów telefonicznych. W 2004 roku głowa komórki CIA zajmującej się Osamą w latach 1996 – 1999 roku, Michael Scheuer, stwierdził, że w grudniu 1996 roku NSA odmówiło dzielenia się nagranymi rozmowami telefonicznymi Osamy z innymi agencjami takimi jak CIA czy FBI. W rozmowach tych była mowa o „nowej polityce” Alkaidy w Kenii. NSA zapewne nie chciało, by kompromitujące informacje wpadły w ręce niewtajemniczonych agentów.

L: Siedziba Al Haramain w Arabii Saudyjskiej. Bilal Qabalan / Agence France-Presse / Getty Images. via http://www.historycommons.org/project.jsp?project=911_project.

P: Dom Wadiha El-Hage. FBI via http://www.historycommons.org/project.jsp?project=911_project

Mamy tu również wątek sojusznika USA, Arabii Saudyjskiej. W domu El-Hage znaleziono rzeczy należące do Mansoura al-Kadi’ego ze saudyjskiej „fundacji” Al Haramain zajmującej się prostytucją, handlem narkotykami oraz wspieraniem Alkaidy. Agenci CIA chcieli przesłuchać dziewięciu Arabów związanych z fundacją. Spotkało się to z oporem ze strony szefa miejscowego CIA, któremu nie chciało się pytać o zgodę kenijskiego rządu, bo jak twierdził, nie chciał robić im problemów…. Agenci CIA musieli pogodzić się z tym, że nie będą mogli przesłuchać tych Arabów, których w końcu deportowano. Spotkało się to z radością i zadowoleniem ze strony pani ambasador USA w Kenii, Prudence Bushnell. Pisał o tym m.in. New York Times 9 stycznia 1999 roku. Miesiąc po zamachu na ambasady rząd Kenii zakazał chronionej przez USA Al Haramain działania na swoim terytorium. Mimo to biura fundacji pozostawały w Kenii otwarte aż do 2004 roku, kiedy to fundacja upadła na całym świecie. W międzyczasie Al Haramain sfinansowało zamach bombowy w Mombasie dokonany przez Alkaidę 28 listopada 2002 roku.

Powróćmy do El-Hage. Jak pisałem, Amerykanie przeszukali mu dom znajdując tam rzeczy al-Kadi’ego, numer do Ali Mohameda, Marzouka, i wielu innych terrorystów. W rajdzie 21 sierpnia 1997 roku znaleziono też ważne dokumenty, mówiące o tym, że był on posłany do Kenii przez bin Ladena celem rozpoczęcia „nowej polityki” miejscowej Alkaidy; listy mówiące o udziale w przesyłaniu bojowników do Somalii celem walki z USA; czy też wiele innych ważnych rzeczy. Po tym wszystkim 23 września 1997 roku Wadih El-Hage, sekretarz bin Ladena, jakby nigdy nic ląduje na lotnisku w Nowym Yorku. Co prawda, jest na początku przesłuchiwany, ale potem zostaje wypuszczony i spokojnie zamieszkuje w Teksasie. Tam znów przesłuchano go w październiku 1997 roku, po czym będąc jednym z najważniejszych ludzi Alkaidy żył tam spokojnie do 1998 roku. Aresztowano go (a może sobowtóra) i skazano dopiero po zamachu.

W czasie, gdy El-Hage zjawił się w Stanach, amerykańscy agenci zajmujący się Alkaidą w Kenii zaczęli dochodzić do wniosku, że ludzie El-Hage przygotowują zamach. Odpowiedzią na to było nie tylko zezwolenie Wadihowi El-Hage na spokojne życie w USA. Amerykanie w październiku 1997 roku po prostu zaprzestali podsłuchiwania telefonów ludzi tamtejszej komórki Alkaidy – tak na wszelki wypadek, by jakiś niewtajemniczony agent nie pokrzyżował planów ataku. Ponowne podsłuchu zaczęły się dopiero w maju 1998 roku. Dzięki temu najprawdopodobniej podsłuchali rozmowę Mohammeda Saddiqa Odeha z Mustafą Fadhilem 4 lub 5 sierpnia, w której omówili szczegóły zamachu. Oczywiście nic z tym nie zrobiono. Pisał o tym United Press International 2 stycznia 2001 roku.

Wśród członków Alkaidy również znalazł się niewtajemniczony. Nazywał się Mustafa Mahmoud Said Ahmed i w listopadzie 1997 roku przyszedł do amerykańskiej ambasady w Nairobi. Powiedział tamtejszym agentom CIA, że jest członkiem organizacji będącej częścią Alkaidy i przygotowuje zamach na amerykańskie ambasady w Nairobi i Dar es Salaam. Opisał on detale przygotowywanego zamachu. Mimo wielu innych przesłanek o zbliżającym się zamachu, amerykanie wypuszczają go i deportują. Całkowicie zignorowali jego ostrzeżenia. Dwukrotnie pisał o nim New York Times, 23 października 1998 roku i 9 stycznia 1999 roku.

Prudence Bushnell, Mamdouh Mahmud Salim, Ihab Ali Nawawi http://www.historycommons.org/project.jsp?project=911_project.

W między czasie o swoje życie zaczęła się bać pani ambasador. Prudence Bushnell, która cieszyła się z niepowodzenia w przesłuchani Arabów z Al Haramain, od grudnia 1997 roku zaczęła żądać większej ochrony. Mimo aż nazbyt widocznego zagrożenia, departament stanu odrzucił jej prośbę. Następnie napisała list do Sekretarz Stanu Madeleine K. Albright, błagając ją o pomoc. Madeleine nie udzieliła jej żadnej pomocy. Pisał o tym New York Times w artykule z 9 stycznia 1999 roku.

W między czasie wiosną 1998 roku kenijski wywiad dramatycznie ostrzegał CIA przed zbliżającym się atakiem na ambasadę. Zignorowano ich.

W roku zamachu zarówno Wadih El-Hage jak i Ali Mohamed spokojne i mieszkają w USA. Tych dwóch, oraz trzeci członek Alkaidy Ihab Ali Nawawi utrzymywało ze sobą kontakt telefoniczny. FBI było świadome wszystkiego, ale mimo tego tych trzech dalej stąpało wolno po amerykańskiej ziemi.

5 lutego 1998 roku szef sudańskiego wywiadu Gutbi al-Mahdi pisze list do szefa komórki FBI, Davida Williamsa. Al-Mahdi proponuje współpracę pomiędzy służbami. Sudan miał wtedy dane na temat bin Ladena, monitorował i miał dane na temat terrorysty imieniem Fazul Abdullah Mohammed, posiadał też ważne informacje na temat takich ludzi jak Wadih El-Hage, Saif al-Adel czy Mamdouh Mahmud Salim. Gdyby FBI zgodziło się na współpracę, mogłoby to przeszkodzić przeprowadzeniu zamachu na ambasad. Wtajemniczeni nie mogli na to pozwolić. Amerykanie odrzucają propozycję, a departament stanu zakazuje wszelkich kontaktów z al-Mahdim. O sprawie pisał m.in. magazyn Vanity Fair w styczniu 2002 roku.

Kilka godzin po zamachu na ambasady Sudan aresztował dwóch Pakistańczyków zamieszanych w zamach. Byli to dwaj terroryści o imionach Sayyid Nazir Abbass i Sayyid Iskandar Suliman. Sudan zaproponował przekazanie ich FBI. Nawet agenci FBI chcieli dostać tych terrorystów, ale do akcji znów wkroczyła sekretarz stanu Madeleine Albright, która 17 sierpnia zabroniła wszelkiej ekstradycji. USA nie dość, że po prostu odmówiła i nie chciała ich dostać, to jeszcze jakby było tego mało trzynaście dni później ostrzelała fabrykę lekarstw Al Shifa w Chartumie, stolicy Sudanu! Była to zwykła fabryka kompletnie nie związana z Osamą ani światem polityki! Po tym jawnym ataku na Sudan, władze tego kraju dalej miały nadzieję, że uda się przekazać Amerykanom tych terrorystów. Ale Amerykanie ich nie chcieli. Jedynym Amerykaninem, który starał się go dostać, był niewtajemniczony i uczciwy agent FBI John O’Neill, którego zabito w WTC w dniu ludobójstwa 9/11. Ostatecznie gdy Sudan widział, jak USA, nazywając rzecz po imieniu, chroni terrorystów, 2 września przekazał ich Pakistanowi.

1. Młody Fazul Abdullah Mohammed (FBI); 2. Stary Fazul, (Daily Nation); 3. Mustafa Fadhil (FBI); 4. Abdullah Ahmed Abdullah (FBI). (via http://www.historycommons.org/project.jsp?project=911_project.)

Wątek tego kraju jest tu jeszcze większy. Zaraz przed zamachem, w noc z 6 na 7 sierpnia, wielu uczestników zamachu uciekło z Kenii do Pakistanu. Abdullah Ahmed Abdullah i Ahmed Khalfan Ghailani odlecieli z Nairobi do Karaczi jednym samolotem. Innym odlecieli Fahid Muhammad Ally Msalam, Mohammed Saddiq Odeh oraz pięciu nieznanych uczestników zamachu. Sheikh Ahmed Salim Swedan i Mustafa Fadhil zwiali do Pakistanu już 2 sierpnia. Na miejscu aresztowano Odeha, ale reszta pozostała wolna.

A sam zamach? Podobnie jak przy 9/11 czy 7/7 jawi się tu wątek Pakistanu. Prawda jest taka, że USA zamawia działania terrorystyczne w takich państwach jak Pakistan czy Arabia Saudyjska, ale o tym w dalszej części książki.

Saudyjczycy byli zamieszani w to nie tylko przez Al Haramain, ale i przez inne kanały. Dwa miesiące po zamachu agent FBI Robert Wright, badając związki grupy terrorystycznej z Chicago przypadkiem trafia na to, że saudyjski milioner Yassin al-Qadi finansował zamach na ambasady. Świadczyła o tym masa dowodów, zatem Wright jako uczciwy i niewtajemniczony agent poprosił swoich dowódców o to, by mógł rozpocząć śledztwo w sprawie al-Qadi’ego. Oczywiście oni mu tego zabronili. Al-Qadi sfinansował zamach, ale na czyje polecenie działał? „Zgodnie z amerykańskimi oficjelami, al-Qadi [miał] bliskie osobiste i biznesowe związki ze saudyjską rodziną królewską” – informowała 26 listopada 2002 roku telewizja ABC News. Telewizja ta informowała o sprawie jeszcze 19 grudnia 2002 roku.

A na czyje polecenie działała rodzina królewska? Mam nadzieję, że masz Czytelniku choć trochę wiedzy na temat ścisłych związków saudyjskiej rodziny królewskiej z amerykańską gospodarką i biznesem z naftą na czele, oraz o przyjacielskich stosunkach pomiędzy rodziną królewską a rodziną tych Bushów.

Na temat związku al-Qadi’ego z Saudyjczykami mówił również inny agent FBI, Mark Flessner. Pracował on wraz z Wrightem w ramach śledztwa Vulgar Betrayal. To właśnie w czasie tego śledztwa trafili oni na al-Qadi’ego. Po tym, jak niewtajemniczeni i uczciwi agenci pracujący w tym śledztwie natrafili na związki z zamachem, dowództwo FBI postanowiło zniszczyć ich śledztwo. „Chcieli zniszczyć to [śledztwo]” mówił Wright. Śledztwa cudem nie zamknięto dzięki wstawiennictwu innych uczciwych agentów.

Na saudyjski wątek na swój sposób trafił również inny agent FBI, wspomniany John O’Neill. Miał on w ramach śledztwa w sprawie zamachu przesłuchać ważnego świadka przebywającego w Arabii Saudyjskiej. Dzień przed przesłuchaniem Saudyjczycy… ścieli mu głowę.

Mustafa Mahmoud Said Ahmed (PBS), Anas Al-Liby (FBI). http://www.historycommons.org/project.jsp?project=911_project.

Dzień po zamachu Mustafa Mahmoud Said Ahmed, który w listopadzie 1997 roku opowiedział agentom CIA o przyszłym zamachu, zwrócił się z ofertą współpracy do Brytyjczyków. Ze względu na to, że brał udział w zamachu w Dar es Salaam, został oskarżony przez Tanzańczyków. Amerykanie mają to zupełnie gdzieś i nie proszą o przekazanie go im. Pisał o tym New York Times 23 października 1998 roku i 9 stycznia 1999 roku. W marcu 2000 roku Tanzania wycofała zarzuty wobec Mustafy.

Przez cały ten czas po amerykańskiej ziemi stąpał wolno agent CIA i członek Alkaidy, Ali Mohamed. Dwa dni po zamachu rozmawiał on telefonicznie z agentami FBI. Powiedział im, że zna nazwiska sprawców, ale im ich nie wyjawi. Mimo tego, nie został ani zatrzymany, ani przesłuchany na żywo, choć żył otwarcie w Kalifornii. Ktoś taki jak on powinien zostać od razu zatrzymany, ze względu na możliwość ucieczki czy samobójstwa. 12 sierpnia Ali rozmawiał telefonicznie z Anasem al-Liby. Następnie żył spokojnie do 24 sierpnia, kiedy do jego domu przybyli agenci FBI. Potem znów cisza, aż 27 sierpnia ponownie rozmawiał z nimi przez telefon. Po kolejnych dniach spokoju, 10 września został… aresztowany. Człowiek ten był agentem, ale zrobił już swoje i jednocześnie był za głośny.  Żył otwarcie i nie jeden niewtajemniczony musiał coś wyczuwać. Nawet agenci FBI byli zdziwieni po tym, jak prokurator Fitzgerald puścił go po wspólnym śniadaniu w 1997 roku. Aresztowano go w ścisłej tajemnicy, dlatego informacje o tym wyszły dopiero miesiąc później. Pięć dni później w podobny sposób aresztowali Wadiha El-Hage. Mohameda po cichym procesie skazano 20 października 2000 roku.

Po drugiej stronie globu, w Afganistanie za ten zamach aresztowano Osamę bin Laden. Afgański sąd najwyższy rozpoczął proces przeciw Osamie, lecz musiał go zawiesić ze względu na to, iż Amerykanie nie chcieli przesłać im żadnych dowodów w tej sprawie. Informowała o tym agencja Associated Press 20 listopada 1998 roku.

Jak pisałem wcześniej, El-Hage i inni terroryści byli ściśle związani z organizacją Mercy International. Organizacja ta była zaś związana finansowo z amerykańską firmą inwestycyjną BMI Inc. z New Jersey. Jednym z inwestorów w BMI był Al-Qadi. W 1999 roku były księgowy BMI powiedział agentom FBI, że jego firma finansuje terroryzm. Jak nietrudno się domyśleć, FBI nie wszczęło żadnego śledztwa przeciw BMI. O BMI pisały m.in. Wall Street Journal, 26 listopada 2002 roku; Washington Post, 20 sierpnia 2003 roku; oraz Frontline, 16 października 2003 roku.

Z zamachem związani byli również dwaj członkowie 9-osobowej rady zarządzającej organizacji Islamic Jihad ściśle związanej z Alkaidą. Byli to zamieszkali w Baku w Azerbejdżanie Thirwat Salah Shehata i Ahmad Salama Mabruk. Kanadyjski wywiad CSIS monitorował członka tej organizacji w Kanadzie, Mahmouda Jaballaha. Utrzymywał on stały kontakt telefoniczny z Shehatą i Mabrukiem, dzięki czemu zostali oni namierzeni przez Kanadyjczyków. CSIS doskonale wiedziała, gdzie się znajdują, lecz mimo przeprowadzenia zamachów nie zrobiła kompletnie nic, by ich złapać. W końcu CIA i izraelski Mossad całkowicie przypadkowo złapały Mabruka. Izraelczycy i Amerykanie pojmali kogoś innego, ale na miejscu akcji przypadkowo znajdował się Mobruk, dlatego go również złapali. Jeśli chodzi o Shehatego, do dziś nie wiadomo gdzie się znajduje. Wiemy, że z Baku udał się do Libanu, o czym również wiedzieli Kanadyjczycy.

Z zamachem związany był też Anas al-Liby, który w 1996 roku dostał od Brytyjczyków 160 tys. USD na zamordowanie dyktatora Libii Muammara Kadafiego. Brytyjczycy, pomimo związku z zamachem na ambasady, pozwolili mu na mieszkanie w Zjednoczonym Królestwie aż do 2000 roku. Al-Liby był ścisłym współpracownikiem Ali Mohameda. Prawdę o współpracy Brytyjczyków z al-Liby’m ujawnił uczciwy agent MI5 David Shayler, za co trafił do więzienia.

Copyright by Tergiwersacja 2011

Autor zaznacza, że fakt udostępnienia w Internecie nie oznacza, iż prawo autorskie przestało obowiązywać. Rozpowszechnianie i powielanie na użytek komercyjny oraz jakikolwiek inny, który zaszkodziłby autorowi, jest zabroniony, jednakże autor zezwala na zamieszczanie obszernych fragmentów bądź całości w Internecie na użytek niekomercyjny i niezarobkowy, celem rozpowszechniania wyżej wymienionych faktów i poglądów. Kontakt tergiwersacja@vp.pl

 

 

Na podstawie: Paul Thompson, Oś Czasu 9/11, http://www.historycommons.org/project.jsp?project=911_project

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: