Szopki cz.2: wojna na niby. Afgańskie show.

Szopki cz.2: wojna na niby. Afgańskie show.

Od 12 września do listopada jeden z ministrów Talibów Mullah Mohammed Khaksar oferuje Amerykanom pomoc w złapaniu najważniejszych ludzi Alkaidy i Talibów, z Mułłą Omarem i Osamą bin Ladenem na czele. Amerykanie zwyczajnie go ignorują. Bo po co łapać swoich agentów? W listopadzie Khaksar przechodzi na stronę Sojuszu Północnego i jego wiedza na temat pobytu Osamy i całej reszty kończy się. CIA zawsze miało go gdzieś. Później Khaksar chciał przekazać Amerykanom to, czego dowiedział się wcześniej, ale oni dalej nie chcieli go słuchać. Khaksar proponował współpracę nawet przed 9/11, ale Amerykanie nigdy go nie chcieli.

Od połowy września do 2 października Robert Grenier, szef oddziału CIA w Islamabadzie w Pakistanie spotyka się z Talibem numer 2, Mułłą Akhterem Mohammedem Osmanim. Spotkania odbywają się w pięciogwiazdkowym hotelu w pakistańskim Beludżystanie. Ich rozmowy były ignorowane przez zachodnią machinę medialną, ale szef CIA Tenet wspomina o nich w swojej książce w 2007 roku.

16 września Mahmood spotyka się z Musharrafem i innymi oficjelami.

17 września Mahmood Ahmed leci do Afganistanu gdzie spotyka się z Talibami, o czym dzień później donoszą London Times i Financial Times. Ahmedowi towarzyszy pięciu ludzi w tym były członek ISI generał Mohammad Aziz Khan, który miał związki ze wspominanym Saedem Sheikhem.

Dwa dni później, 19 września Mahmood Ahmed i głowa afgańskiej sekcji ISI generał Mohamed Youssef spotykają się w Rijadzie z szefem saudyjskiego wywiadu Nawafem bin Abdul Aziz i księciem Abdullahem, które wtedy już de facto rządził Arabią Saudyjską. Na spotkaniu rozmawiają na temat „wojny z terroryzmem”.

Tego samego dnia Musharraf w telewizyjnym przemówieniu ogłasza, iż popiera Talibów i Alkaidę. USA i Pakistan po tym przemówieniu dalej toczą wspólną „wojnę z terroryzmem”. Przez wrzesień, październik i listopad jedni agenci ISI walczą po stronie Talibów, przekazują im broń i doradzają im, podczas gdy w tym samym czasie inni agenci ISI u boku Amerykanów walczą przeciw Talibom.

28 września Mahmood znów jest w Afganistanie i ponownie rozmawia z Mułłą Omarem, podżegając Talibów do walki z USA. Z Ahmedem jest dwóch generałów, którzy doradzają Alkaidzie jak walczyć.

Gdy Stany są już bliskie do inwazji na Afganistan, a w „wojnie z terroryzmem” dzielnie po stronie USA staje Pakistan, co najmniej trzech agentów ISI znajduje się w Afganistanie i doradza Talibom w zakresie strategii walki z USA. Agenci ci zostali tam po delegacji z 28 września. O sprawie pisał m.in. Telegraph 10 października 2001 roku. 6 maja 2002 roku Time informował, że agenci ISI pomagali przygotować się Talibom do obrony Kandaharu.

Jesienią FBI wynajmuję Hadię Roberts, córkę byłego pakistańskiego generała który był szpiegiem w USA. Roberts została zatrudniona jako tłumaczka Urdu, największego języka w Pakistanie.

Na początku października jeden z najważniejszych Talibów Jalaluddin Haqqani przyjeżdża do Pakistanu i spotyka się z Mahmoodem Ahmedem. Haqqani jest silnie związany z bin Ladenem.

1 października Richard Myers zostaje Przewodniczącym Kolegium Szefów Połączonych Sztabów. Po objęciu funkcji przedstawia generałowi Tommy’emu Franksowi plan otwarcia drugiego, południowego frontu w Afganistanie. Dzięki temu okrążeni Talibowie i Alkaida nie mogliby uciekać do Pakistanu i złapano by bin Ladena, Mułłę Omara i innych ważnych Talibów czy członków Alkaidy. Franks ignoruje ten plan.

Wkrótce po rozpoczęciu bombardowań Afganistanu (7 październik), w dniach 8 i 12 października do Talibów z Pakistanu przyjeżdżają konwoje z wyrzutniami przeciwlotniczymi, karabinami i granatami. Ostatnie konwoje przyjeżdżają z Pakistanu do Afganistanu jeszcze w listopadzie. O konwojach pisał m.in. United Press International 1 listopada 2001 roku, New York Times 8 grudnia 2001 roku czy Time 6 maja 2002 roku.

W między czasie 7 października 2001 roku Mahmood Ahmed przechodzi na emeryturę. Od tamtego czasu Mahmood Ahmed, człowiek który finansował i wspierał porywaczy 9/11, Talibów, Alkaidę i terroryzm w Indiach, żyje jakby nigdy nic w Pakistanie, sojuszniku USA w „wojnie z terroryzmem”.

Musharaff wolał tym samym uciszyć Ahmeda, bo zrobiło się za głośno na temat jego finansowania 9/11.

Nowym szefem ISI został przyjaciel Musharrafa generał Ehsan ul-Haq. Ul-Haq to islamski ekstremista, który – co lekko mówiąc jest niepokojące, ale i wiele tłumaczy – użył  zwrotu New World Order, czyli Nowy Światowy Porządek.

Od rozpoczęcia bombardowań do listopada amerykańskie dowództwo wielokrotnie blokuje próby zbombardowania najważniejszych ludzi Alkaidy i Talibów. Pisał o tym 18 listopada 2001 roku Washington Post. Już 7 października bezzałogowy samolot Predator namierzył konwój samochodów wyjeżdżających ze stolicy Afganistanu, Kabulu. Dane wywiadowcze wskazywały na to, że w konwoju znajduje się dowódca Talibów Mułła Omar. Generał Tommy Franks nie pozwala zlikwidować Omara.

8 października były dyrektor CIA James Woolsey, jego biznesowy partner związany z neokonserwatywną telewizją Fox News i amerykańskimi kręgami politycznymi, amerykański biznesmen pakistańskiego pochodzenia Mansour Ijaz oraz związany z nimi obydwoma biznesowo były agent ISI i przyjaciel bin Ladena Khalid Khawaja mieli spotkać się w Kandaharze z przywódcą Talibów Mułłą Omarem. Towarzyszyć im miał niezidentyfikowany amerykański dziennikarz. Spotkanie odwołano ze względu na rozpoczęcie bombardowań dzień wcześniej.

12 października prezydent Bush, wiceprezydent Cheney, sekretarz obrony Rumsfeld, dyrektor CIA Tenet, doradca bezpieczeństwa narodowego Rice i inni spotykają się na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Wywiad informuje ich, że codziennie 100 ludzi przechodzi z Pakistanu do Afganistanu by wspomagać Talibów i Alkaidę. Tego samego dnia prezydent Bush sprzeciwia się zablokowaniu granicy afgańsko-pakistańskiej. Bush tym samym ułatwia wspieranie Alkaidy i Talibów oraz późniejszą ewakuację Talibów i Alkaidy do Pakistanu.

20 października sojusznicy Amerykanów w Afganistanie zdobywają bazę lotniczą Talibów niedaleko Kandaharu. Następnie lądują tam amerykańscy spadochroniarze. Telewizja informuje społeczeństwo, iż to Amerykanie zdobyli to lotnisko.

Od końca października do grudnia Gary Berntsen z CIA prosi wojsko o dodatkowych nieużywanych żołnierzy do zadań związanych z pojmaniem bin Ladena. Niestety nie uzyskuje zgody od generała Franksa. Berntsen wiedział mniej więcej gdzie jest bin Laden, oraz dedukował, że będzie uciekał przez granicę z Pakistanem. Gdyby uzyskał to o co prosił, czyli 800 żołnierzy na granicy afgańsko-pakistańskiej, być może złapano by bin Ladena. Ale po cóż łapać swojego człowieka?

Abdul Haq. Abdul Haq Foundation.

25 października wspominany Abdul Haq, któremu USA odmówiło pomocy, ginie z rąk Talibów. Jego pozycja została zdradzona Talibom rzez agentów ISI. Przed śmiercią błagał CIA by przysłało po niego helikopter i uratowało go. CIA z zimną krwią odmówiło. Wcześniej błagał Amerykanów o broń dla jego żołnierzy. Tego też mu odmówili. ISI prawdopodobnie stało za wymordowaniem rodziny Haqa.

Na początku listopada Alkaida szykuje wielką ucieczkę z Kabulu. Miejscowi świadkowie widzą gigantyczny konwój tysiąca (!) samochodów i ciężarówek. Konwój przemieszczał się w nocy ale przez reflektory samochodów był doskonale widoczny z dużych odległości i z powietrza, w tym dla amerykańskich pilotów. Konwój jednak bezpiecznie czmycha z Kabulu, a Amerykanie pozwalają Alkaidzie na ucieczkę z miasta.

W tym samym czasie bin Laden i wielu innych bojowników Alkaidy znajduje się w mieście Jalalabad. Wiedzą o tym amerykańscy agenci którzy dochodzą do wniosku, że Osama i jego ludzie wycofują się i zamierzają uciec przez granicę do Pakistanu. Mimo to amerykańskie dowództwo nie robi kompletnie nic by to powstrzymać nie mówiąc o zablokowaniu im drogi i pozwala Osamie bezpiecznie się wycofywać.

10 listopada Christina Lamb z Daily Telegraph zostaje aresztowana i wydalona z Pakistanu za to, że badała związki ISI z Talibami.

Afgańskie show. Yvonne Vermillion/ MagicGraphix.com.

14 listopada do Jalalabadu docierają wojska Sojuszu Północnego, sojusznika USA. W nocy z 13 na 14 z miasta w kierunku bastionu w górach Tora Bora wyrusza konwój ponad tysiąca Talibów i bojowników Alkaidy. W czasie, gdy Amerykanie masowo bombardują lotnisko Jalalabadu, gigantyczny konwój podąża bezpiecznie i pozostaje nietknięty.

W listopadzie Amerykanie atakują miasto Kandahar, rozkazując żołnierzom Sojuszu Północnego postawanie z tyłu. Dlaczego? „Mogliśmy schwytać wszystkich Talibów i grupy Alkaidy – mówi jeden z dowódców Sojuszu Północnego Ismail Khan – mogliśmy aresztować Osamę bin Ladena z jego poplecznikami.” A tak atakowali sami Amerykanie i jak nie trudno się domyślić, Alkaida znów zwiała.

Najlepsze show czasu tej wojny miało miejsce w afgańskim mieście Kunduz. Siedziało tam osiem tysięcy Talibów, członków Alkaidy i Pakistańczyków w tym agentów ISI. Miasto zaczęło być oblegane przez USA, zatem ci wszyscy terroryści i agenci stanęli w obliczu niebezpieczeństwa. I wiesz, Kochany Czytelniku, co się stało? Prezydent Pakistanu Musharaff załatwił u swoich kochanych amerykańskich sojuszników zgodę na… powietrzną ewakuację tych bojowników! Pisał o tym m.in. Independent 26 listopada. Amerykanie pozwolili, by z Pakistanu przyleciał po nich samolot! Marines grzecznie zaczekali, a w tym czasie Pakistan spokojnie i bez najmniejszych problemów ewakuował stamtąd Talibów, Alkaidę i oczywiście swoich agentów, którzy już z Pakistanu zajęli się dalszą wojną z USA. Oficjalnie Musharraf posłał do miasta samoloty tylko po Pakistańczyków. O fakcie wejścia do tych przez tysięcy Talibów i członków Alkaidy, by nad głowami Amerykanów odlecieć do Pakistanu, amerykańscy dowódcy głośno nie mówili.

Ostatni samolot przyleciał trzy dni przed upadkiem miasta 25 listopada. Jakby było tego mało, by ułatwić ewakuację Pakistan posłał po bojowników 50 ciężarówek, które bezpiecznie ich ewakuowały. A wszystko za przyzwoleniem USA. Z 8000 bojowników zwiało aż 5 tysięcy! O sprawie informował też BBC 26 listopada 2001 roku, Guardian 27 listopada 2001 roku i New Yorker 21 stycznia 2002 roku. Pisano o tym nawet wtedy, gdy miało to jeszcze miejsce, że wspomnę o Independent 16 listopada oraz później ponownie 26 listopada i New York Timesie 24 listopada 2001 roku.

Co jest Pervez? Patrz, jacy ludzie są głupi. Oni uwierzyli w 9/11. Uwierzyli w wojnę w Afganistanie. Oni uwierzą we wszystko. AP. http://news.bbc.co.uk/1/hi/in_pictures/4774590.stm.

Prawda jest taka, że Wojna w Afganistanie, cała „wojna z terroryzmem” i Alkaida to takie same amerykańsko-pakistańskie szopki, jak 9/11!

Obecnie Talibowie i Alkaida spokojnie sobie mieszka w pakistańskich miastach i obozach treningowych, a Pakistan kreuje siebie na ważnego sojusznika Stanów w wojnie z terroryzmem. Nawet brytyjski The Guardian 24 grudnia 2001 roku pisał, że dowódcy Talibów żyją bezpiecznie w otwartych willach w Pakistanie i Afganistanie. Guardian zacytował jednego z byłych Talibów który przyłączył się do Sojuszu Północnego: „Część żyje w luksusie w pięknych domach, a nie ukrywają się w dziurach. Mogliby być w wiezieniu jeszcze dziś wieczorem”.

Najprawdopodobniej sam Osama, oczywiście jeśli dalej żyje, mieszka spokojnie w Pakistanie, od czasu do czasu nagrywając jakieś picowate nagranie w studio pokazywane butnie przez zachodnie telewizje. 30 grudnia afgański minister Younis Qanooni stwierdził, że ISI pomogło zwiać bin Ladenowi z Afganistanu.

Powróćmy do wojny. W czasie tej powietrznej ewakuacji w innym miejscu Afganistanu 16 listopada miały miejsce inne ujęcia tego show zwanego „wojna z terroryzmem”. Tego dnia 600 bojowników Alkaidy i Talibów przeszło z jaskiń Tora Bora do cudownego Pakistanu. Są tylko dwie jedyne drogi z Tora Bora. Jedna był intensywnie bombardowana przez Amerykanów, podczas gdy drugą pozostawiono w spokoju nieoficjalnie rozciągając na niej czerwony dywan, po którym przeszli bojownicy. Droga ta była używana przez bojowników od tygodni i była nieatakowana ze strony Amerykanów. Być może jednym z bojowników był Osama.

Wcześniej pojawiały propozycje aby na takich wysokich drogach obsadzić amerykańskich żołnierzy. Wtedy Talibowie i Alkaida mieliby kłopoty z ucieczką a hollywoodzki dywan byłby zwinięty. Niestety wedle brytyjskich oficerów propozycje te zostały powstrzymane przez najwyższe amerykańskie dowództwo.

25 listopada Amerykanie zaczynają otaczać Kandahar. Nowy proamerykański przywódca Afganistanu Hamid Karzai dogaduje się z Talibami, iż jeżeli się poddają, otrzymają amnestię. Karzai mówi, że pozwoli też zwiać dowódcy Talibów – Omarowi. W końcu zmienia zdanie co do Omara, ale kiedy miasto jest już otoczone 7 grudnia, ten bezpiecznie ucieka.

28 listopada 2001 roku amerykański żołnierz sił specjalnych z Fayetteville w Północnej Karolinie ogłasza, że Amerykanie zablokowali bin Ladena w Tora Bora, ale ani go nie schwytali, ani nie zabili, tylko „czekając na rozkazy” przyglądali się, jak w miejscu jego przebywania lądują dwa helikoptery, zabierają ludzi na pokład i spokojnie odlatują do Pakistanu. Następnie 11 sierpnia 2002 roku Newsweek pisze, że wielu mieszkańców tamtego rejonu mówiło, że widziało latające czarne helikoptery ewakuujące najwyższych dowódców Alkaidy. W między czasie od czerwca 2002 roku w bazie Fayetteville w dziwnych okolicznościach ginie pięciu żołnierzy i ich żony. Trzech z nich dopiero co wróciło z Afganistanu. Można się tylko domyślać, iż wiedzieli za dużo i chcieli o tym mówić.

Od grudnia 2001 do wiosny 2002 roku Talibowie i Alkaida za zgodą Pakistanu przegrupowywali się w górzystym regionie Pakistanu, Waziristanie. Głównym schronieniem terrorystów była dolina Shakai w Południowym Waziristanie. Plan wzmocnienia przez Amerykanów tego rejonu Pakistanu został odrzucony przez kongres.

Od 5 do 17 grudnia toczy się zwycięska bitwa o Tora Bora. Świadkowie opisują, że Amerykanie i ich sojusznicy otoczyli Alkaidę i Talibów z trzech stron, pozostawiając im wolna drogę do Pakistanu. Dzięki temu z 2000 bojowników Amerykanie schwytali aż 21! The Telegraph pisze na temat bitwy: „Tora Bora wyglądała bardziej jak wielka szarada”. Peter Bergen zauważa zaś, że “niestety było prawdopodobnie więcej amerykańskich dziennikarzy na bitwie Tora Bora niż było tam amerykańskich żołnierzy”. 5 grudnia generał James N. Mattis zwyczajnie odmówił (!) wysłania 4000 żołnierzy do Tora Bora celem złapania Osamy.

W czasie bitwy w dniach 4 do 15 grudnia brytyjskie siły specjalne SAS i SBS były „20 minut” za bin Ladenem, ale ostatecznie nie zrobiono nic, by go złapać! Wyszło to na jaw bardzo późno, bo dopiero 12 lutego 2007 roku na łamach London Times.

Jako ciekawostkę mogę podać, że w listopadzie Amerykanie dokonali układu z prezydentem… Pakistanu w sprawie ochrony Tora Bora ze strony pakistańskiej. Jakby było tego mało, Pakistan dostał za to miliard dolarów na „gospodarkę”.

Kolejną ciekawostką jest to, że w październiku 2004 roku przebieg „bitwy” i ucieczka do Pakistanu z Tora Bora zostały wykorzystanie przeciw Bushowi w kampanii prezydenckiej jego demokratycznego rywala Johnego Kerry’ego.

Pod koniec 2001 roku złapali najbogatszego człowieka w Afganistanie, Haji’ego Bashira Noorzai’a. Noorzai dorobił się fortuny na opium, a do tego był bankierem Talibów. Trzymali go krótko i szybko wypuścili do Pakistanu, gdzie dostał paszport. O swoim pobycie w więzieniu wspominał: „Spędziłem moje dni i noce komfortowo. Był tam specjalny pokój dla mnie. Byłem jak gość, nie więzień”. Dzięki temu, że Amerykanie bardzo szybko go wypuścili, znów mógł zająć się narkotykami. USA Today 26 października 2004 roku informowało, że codziennie przemyca z Afganistanu do Alkaidy w Pakistanie 4400 funtów heroiny.

Na początku 2002 rok Amerykanie postanowili się odwdzięczyć Pakistanowi za świetną robotę w ramach afgańskiej szopki i zamachu 9/11 i postanowili przeznaczyć na ten kraj większe pieniądze. W 2002 roku Pakistan dostał od USA aż 1,1 miliarda dolarów, co stanowi nieporównywalnie większą kwotę niż w 2001 roku (5 milionów USD). Prócz tego darowali Pakistanowi miliardowy dług. W czasie gdy Pakistan żłopie z amerykańskiego koryta, Alkaida bezpiecznie siedzi w Pakistanie, a amerykańscy niewtajemniczeni zwykli żołnierze nie mogą tam wkroczyć. Ba! Były nawet przypadki incydentów, w których pakistańscy żołnierze graniczni ostrzelali się nawzajem z żołnierzami amerykańskimi!

W styczniu 2002 roku w ręce Sojuszu północnego poddało się 7 bardzo ważnych Talibów, w tym ich minister obrony Mułła Obaidullah Akhund i minister sprawiedliwości Mułła Nooruddin Turabi. Ten pierwszy jest silnie związany z bin Ladenem. Siedmiu wspaniałych złapanych Talibów, zaraz po przejęciu, po prostu wypuszczono.

6 stycznia 2002 roku Mułła Omar i 1500 Talibów znajdowało się w mieście Bagram, już od 6 dni oblężonym przez amerykańskich żołnierzy i flotę śmigłowców. Mimo to Omar i czterech jego ochroniarzy odjeżdża na motorach.

12 stycznia 2002 roku prezydent Pakistanu Musharraf wycedził antyterrorystyczną przemowę i kazał aresztować 2000 ekstremistów! Media i opinia publiczna mogły podniecić się odwagę i męstwem pakistańskiego sojusznika. Nie minął miesiąc, a już 800 najgorszych terrorystów było na wolności. O tym mówiło się już znacznie ciszej.

W marcu 2002 roku postanowiono pozbyć się lidera Alkaidy Abu Zubajdy i aresztowano go. Po jego aresztowaniu giną osoby mogące łączyć Alkaidę z Arabią Saudyjską i ISI. 22 lipca 2002 roku biznesmen i siostrzeniec króla Arabii Saudyjskiej książę Ahmed bin Salman, dostaje „ataku serca”. Miał 43 lata. Dzień później następny siostrzeniec saudyjskiego króla, książę Sultan bin Faisal ginie wskutek… „śmierci z pragnienia” na pustyni. 20 lutego 2003 roku szef pakistańskich sił lotniczych Mushaf Ali Mir ginie w „wypadku lotniczym”. Niebo tego dnia było czyste.

8 marca 2002 roku Bush junior mówi o Osamie: „Zamierzamy go znaleźć”. Już pięć dni później mówi co innego: „Jest człowiekiem który obecnie jest marginalizowany… Po prostu nie spędzam na nim wiele czas… Rzeczywiście nie koncentruje się na nim”. Dlaczego? „Głęboko koncentruję się na Iraku” – mówił Dablju junior.

6 kwietnia Szef Sztabu Chairman Myers dopełnił nagłą zmianę propagandy Busha: „Celem nigdy nie było złapać bin Ladena”.

Od maja do czerwca Amerykanin mieszkający w Pakistanie John Christopher Turner mówi, że w pakistańskim Beludżystanie mieszka wielu członków Alkaidy i Talibów. Beludżustan „to [miejsce] gdzie Talibowie i Alkaida właśnie teraz żyją komfortowo. Nie ma nikogo próbującego ich złapać. Faktycznie, są oni szanowanymi gośćmi.

Innym, poza Beludżystanem i Waziristanem, miejscem przegrupowań jest Kaszmir, gdzie Alkaida wspierana była przez ISI. Pisał o tym Christian Science Monitor 2 lipca 2002 roku.

W lipcu 2002 roku Amerykanie schwytali jednego z sześciu najważniejszych Talibów, Mułłę Akhtera Mohammeda Osmaniego i przesłuchują go w Kabulu. Kilka tygodni później Amerykanie, tego jednego z najważniejszych Talibów, jakby nigdy nic wypuszczają (!), a ten spokojnie udaje się do Pakistanu.

Po lewej Mułła Omar, po prawej  Mulvi Hafizullah.   http://s3.amazonaws.com/911timeline

W październiku 2002 roku Amerykanie zrzucają po całym Afganistanie ulotki z ofertą 25 milionów dolarów za Osamę i Mułłę Omara. Na ulotce widnieje „zdjęcie Omara”, choć w rzeczywistości jest to zdjęcie zwykłego Afgańczyka z wioski imieniem Mulvi Hafizullah. Choć są do siebie trochę podobni, to Omar ma znaczną i charakterystyczną bliznę na prawym oku, czego nie ma Mulvi.

W grudniu 2002 roku Alkaida dokonywała silnych ataków na armię USA z Pakistanu. Wszystko to działo się pod okiem pakistańskiego wojska, a w niektórych przypadkach pakistańska armia pomagała Alkaidzie w atakach na USA.

9 grudnia 2002 roku amerykańscy dowódcy odrzucili planowaną misję zaatakowania bazy Talibów i Alkaidy w Afganistanie, gdzie przebywać miał były dowódca Talibów Mułła Mohammed Omar. Stwierdzili, że to dla nich za ryzykowne.

12 grudnia Associated Press informowała o obozach szkoleniowych Alkaidy w Pakistanie.

W lipcu 2003 roku ponownie zjawia się Mahmood Ahmed. Tym razem jest prominentnym biznesmenem.

W październiku 2003 roku komisja 9/11 odwiedziła Pakistan.

W grudniu 2003 roku Pakistańczycy aresztują dwóch francuskich dziennikarzy z magazynu L’Express badających działania Talibów na terenie Pakistanu.

W marcu 2004 roku w Pakistanie miał miejsce szczyt Alkaidy.

W maju 2004 roku Pakistańczycy zatrzymują dziennikarzy Newsweeka za to, że badali działalność Alkaidy w Waziristanie.

W 2005 roku CIA zamknęło swoją specjalną komórkę zajmującą się bin Ladenem i przywódcami Alkaidy. Przeczekali, aż przeminie burza po 9/11, aż Bush ponownie zostanie prezydentem w 2004 roku i zamknęli coś, czego istota z założenia była śmieszna – bo kto ściga swoich ludzi?

W tym samym roku dziwna śmierć dwóch pakistańskich dziennikarzy odstrasza innych dziennikarzy od badania Alkaidy i Talibów działających w Pakistanie.

W 2005 roku Talibowie dzięki pomocy ISI rozpoczęli odbudowę swojej afgańskiej siatki, o czym 18 sierpnia 2005 roku pisał Khight Ridder zaznaczając, że otwarcie mówią o tym politycy i urzędnicy z Zachodu i obecnego Afganistanu.

Pakistan sprzedając się Amerykanom i uczestnicząc w tej szopce uczestniczy w wojnie przeciw islamowi.

Pakistan wspierał też innych niż Talibowie i Osama członków bushowskiej „osi zła”. Od 1997 roku dostarczał technologię atomową i rakietową Korei Północnej. Wiedział o tym Clinton, wie i Bush. I co w tej sprawie zrobili? Jak łatwo można się domyślić – zupełnie nic.

Wojna w Afganistanie była tylko jedną z wielu szopek. Na przykład w grudniu 1998 roku kiedy bin Laden wspierał premiera Pakistanu i dziękował ISI w telewizji, Pakistan zaproponował  USA szopkowaty plan schwytania bin Ladena. Nawet Amerykanie uważali, że to jest głupota, ponieważ Pakistan wspiera Alkaidę i wystarczyłoby, żeby przestał to robić i przekazał informację o położeniu bin Ladena. Schwytać go miano w październiku 1999 roku, kiedy władzę przejął Musharraf. Oczywiście do akcji nigdy nie doszło, a Pakistan może chwalić się naiwnym ludziom, jak to walczy z terroryzmem i wspiera USA.

Najbardziej odrażający jest jeden prosty fakt – Amerykanie i Pakistańczycy de facto chronili Alkaidę i Talibów, zatem walka z nimi straciła sens. Jak przy tym wygląda Nanghar Khel?

Zatem z kim teraz walczy NATO?

7 kwietnia 2008 roku koalicyjni żołnierze dowodzeni przez USA zabili w ataku lotniczym 40 cywili i ranili 30 innych we wschodniej prowincji Nuristan. Zabici cywile to w większości kobiety, dzieci i starcy. Uszkodzonych zostało 200 cywilnych domów.

Ofiara amerykańskich bombardowań. Zdjęcia Maso Notarianni ze szpitala w Lashkar Gah. http://www.rawa.org/nato_victim.htm

W Listopadzie 2007 roku natowskie samoloty nadleciały nad Sangin w Prowincji Helmand, poczym zaczęły bombardować domy cywili. Bomby spadły też na dom cywila imieniem Tauskhan Palwesha. Widział, gdy bomby spadały na jego dom. Widział, gdy płonęło ciało jego żony. Widział spalone ciało swojej córki. „Moja dziewięcioletnia córka miała spalone całe ciało. Kiedy podniosłem ją, spostrzegłem, że nie ma ręki” wspominał później Palwesha. Przez te wydarzenia Palwesha postanowił zacząć protestować przeciw okupacji swojego kraju. Na jednej z manifestacji w Kabulu mówił: „Nigdy nie popierałem Talibów. Ale teraz straciłem wszystko. Obcy żołnierze zabili mi rodzinę i zniszczyli mój dom.” Tauskhan miał tam ze sobą kawałek materiału poplamiony krwią swojej córki. Tauskhan mówi: „To była część jej kości. Zamierzam zanieść to na biurko Karzai’a [obecnego proamerykańskiego prezydenta Afganistanu]. On musi mi pomóc. Jeśli zignoruje mnie, zostanę Talibem. Jestem gotowy na śmierć. Jestem gotów wysadzić się, ponieważ nie mam powodu do życia”.

Afganistan pełen jest takich ludzi. NATO ciągle bombarduje wioski mordując setki ludzi, ciągle strzela do cywili, do dzieci. Rodziny zabitych, ludzi, którzy stracili wszystko, są zdesperowani, są gotowi do walki. Ale o to chodzi, gdy są ludzie gotowi do walki, gdy jest wróg, jest powód by posyłać swoich braci daleko od domu, by walczyli bronią koncernów zbrojeniowych zarabiających miliardy dolarów, na ziemi pod którą jest ropa i przez którą mają przebiegać rurociągi.

8-letni Wali Muhammad s/o M. Amin zabity 22 października 2002 roku w wyniku opóźnionej detonacji ładunku z bomby kasetowej. Bomby kasetowe po zrzuceniu rozdzielają się na kilkadziesiąt małych bomb, które sieją pustoszenie. Kilkanaście procent takich bomb nie wybucha i czeka, by zabić jakiegoś cywila, tak jak to dziecko.  Amerykanie dobrze o tym wiedzą, a mimo to masowo stosują tę broń w Iraku, Afganistanie oraz sprzedawali taką broń Izraelowi w czasie drugiej wojny libańskiej. Jednym z producentów broni kasetowej jest Polska.

http://www.rawa.org/s-flee2.htm

Drugiego sierpnia 2007 roku o 4 nad ranem natowskie samoloty zbombardowały wieś Qaleh Chah w dystrykcie Baghran w prowincji Helmand. Zginęły dziesiątki ludzi, najprawdopodobniej ok. 50. 20 rannych cywili z szrapnelami (w tym 8-letni chłopczyk) przewieziono do lokalnego szpitala, gdzie jeden z rannych zmarł. Ponad 40 innych rannych trafiło do szpitala w Kandaharze.

11 lipca 2007 roku w afgańskiej prowincji Shalizai Didar zginęło 27 afgańskich cywili. Zginęli w gradzie natowskich kul.

Afgańskie dzieci zabite w wyniku bombardowań http://www.robert-fisk.com/

1 lipca 2007 roku NATO dokonało bombardowań miasta Girishk w prowincji Helmand na południu Afganistanu. Zginęło 80 cywili, w większości kobiety i dzieci. Jedno z nich jest poniżej:

http://www.rawa.org/temp/runews/2007/07/01/45-civilians-mostly-women-and-children-were-killed-in-nato-airstrike.html

W sobotę 30 czerwca 2007 roku w nalocie w afgańskiej prowincji Helmand od natowskich bomb zginęło 65 cywili, w tym jak zawsze kobiety i dzieci, najczęstsze ofiary wojny z terroryzmem.

3-letni Mohammad Imran jest jedynym członkiem swojej rodziny, który przeżył natowskie bombardowanie prowincji Kandahar w maju 2006. http://www.rawa.org/nato90.htm

W czasie szopki Amerykanie aresztowali wielu ważnych Talibów, po czym ich wypuścili. I jak to wygląda przy torturowanych w Guantanamo, Bagram, Abu Ghraib czy „czarnych dziurach CIA”, z których jedna splamiła historię mojego kraju? USA, NATO i Pakistan stoją za gigantycznym kłamstwem, gigantyczną szopką, i gigantycznym ludobójstwem zwyczajnych Afgańczyków w ramach ich przeklętego Nowego Porządku Świata. Czas ich za to ukarać. Przynajmniej nową Norymbergą.

Od lewej prezydent Pakistanu Pervez Musharraf, prezydent USA George W. Bush Baby, oraz prezydent Afganistanu Hamid Karzai. Zdjęcie wykonano w Waszyngtonie 27 września 2006 roku. Nabrali cały świat swoim show w postaci 9/11 i wojny w Afganistanie. Teraz mają co świętować i z kogo się śmiać – z głupiego łatwowiernego społeczeństwa.

Chip Somodevilla/Getty Images. http://www.daylife.com/photo/05Qa60x3p935l.


Copyright by Tergiwersacja 2011

Autor zaznacza, że fakt udostępnienia w Internecie nie oznacza, iż prawo autorskie przestało obowiązywać. Rozpowszechnianie i powielanie na użytek komercyjny oraz jakikolwiek inny, który zaszkodziłby autorowi, jest zabroniony, jednakże autor zezwala na zamieszczanie obszernych fragmentów bądź całości w Internecie na użytek niekomercyjny i niezarobkowy, celem rozpowszechniania wyżej wymienionych faktów i poglądów. Kontakt tergiwersacja@vp.pl

 

Na podstawie ciągle aktualizowanej, gigantycznej już Osi Czasu 9/11 Paula Thompsona http://www.historycommons.org/project.jsp?project=911_project oraz danych afgańskiej organizacji praw kobiet RAWA http://www.rawa.org/index.php


  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: