Strona główna > Fałszerstwo Wyborcze, Platforma Obywatelska > Fałszerstwa Wyborcze: Wybory samorządowe 2010

Fałszerstwa Wyborcze: Wybory samorządowe 2010

… czyli o unieważnianiu głosów, Mazowieckim, Wałbrzychu i innych aferach.

Głosy unieważnione, czyli podwójnie skreślona opozycja.

Największe podejrzenie w kwestii fałszerstwa wyborczego w czasie wyborów samorządowych w 2010 roku rzuca mapa prezentująca gminy pod względem głosów nieważnych. Mapa rzucająca nowe światło na doniesienia o fałszowaniu wyborów przy pomocy unieważniania ich za pomocą dopisania drugiego krzyżyka przy drugim kandydacie. Autorem jest wybitny ekspert, profesor PAN dr hab. Przemysław Śleszyński.

Im ciemniejszy kolor czerwony, tym więcej unieważnionych głosów. Wyraźnie widzimy, że z Województwem Mazowieckim coś jest nie tak. Mapa Śleszyńskiego jest ze strony WPolityce[1].pl.:

Jak to jest, że granica obszaru z dużym odsetkiem głosów unieważnionych z obszarem o małym odsetku nieważnych głosów przebiega wyraźnie wzdłuż granicy Województwa Mazowieckiego? Spójrz na jego granicę ze Świętokrzyskim, Lubelskim czy Podlaskim!

Kwestię w 100% wyjaśnia kolejna mapa Śleszyńskiego prezentująca odsetek głosów unieważnionych w skutek postawionych dwóch krzyżyków (WPolityce.pl[2]):

 

Ta mapa wyraźnie pokazuje, że wybory samorządowe w Województwie Mazowieckim zostały sfałszowane poprzez dopisywanie drugiego krzyżyka. Granica Mazowieckiego z Łódzkim, z Kujawsko-Pomorskim, z Warmińsko-Mazurskim, Podlaskim i Lubelskim które są całkowitym kontrastem, tak samo ze Świętokrzyskim. Jesteś w Mazowieckim – wszyscy, jakby zawodowo, stawiają 2 krzyżyki. Wioska obok, ale już nie Mazowieckie – praktycznie nikt nie stawia 2 krzyżyków. Wracasz – i znów 2 krzyżyki. Tak jest z każdym województwem graniczącym z Mazowieckim. W kilku gminach tego województwa odsetek kart z dwoma krzyżykami sięgał od 10 do 27%. Ponad co czwarty nie ważny?!

Województwo Mazowieckie, jak pokazywały wcześniejsze wybory, jest bastionem PiS. Wyjątkiem jest Warszawa, która jest o dziwo również wyjątkiem w sprawie głosów unieważnionych. Jednak w czasie tamtych wyborów zwyciężyła Platforma Obywatelska (28,56%); drugi był PiS, który by wygrał, (23,85%); a dziwnie i podejrzanie wysoki wynik otrzymało Polskie Stronnictwo Ludowe – 22,30%.

Poniżej kompilacja trzech map. Pierwsza i druga znajdują się powyżej, trzecia prezentuje Polskę pod względem głosów unieważnionych poprzez brak jakiegokolwiek krzyżyka. W tym przypadku Mazowieckie nagle przestaje odbiegać od normy i wygląda na normalne województwo[3]:

Jak komentuje sam Śleszyński[4],

„Prezentowane opracowanie dotyczy wyborów do sejmików wojewódzkich w 2010 r. Powstało na podstawie danych gminnych Państwowej Komisji Wyborczej, które zostały powiązane z mapą administracyjną oraz sklasyfikowane i przedstawione metodą kartogramu. Metoda Kartograficzna w łatwy do wstępnej interpretacji i przekonujący wizualnie sposób pozwala na wyróżnienie obszarów o podwyższonym i obniżonym udziale głosów nieważnych. Charakterystyczne i frapujące jest zwłaszcza zbieganie się poszczególnych obszarów z granicami administracyjnymi województw.
Interpretacja i wyjaśnienie tak charakterystycznych zróżnicowań regionalnych powinny być przedmiotem dogłębnych analiz i dociekań, do czego zachęcam środowisko naukowo-eksperckie oraz dziennikarzy. Zobrazowane na mapach dane w części są również powszechnie dostępne poprzez stronę: http://wybory2010.pkw.gov.pl/geo/pl000000.htm i zawierają informacje o liczbie uprawnionych do głosowania, liczbie kart wydanych, liczbie oddanych głosów oraz liczbie głosów ważnych (a więc również pośrednio nieważnych) w jeszcze dokładniejszym podziale – obwodów głosowania.

Nie sugeruję, ani nie wykluczam żadnych hipotez, które nasuwają się przy interpretacji przestrzennej rozkładu głosów nieważnych. Jest to zbyt poważna sprawa i tym bardziej powinna być rzetelnie objaśniona. Podobne mapy należy sporządzać po każdych wyborach powszechnych.”

O zgrozo patologia ta miała również miejsce w 2006 roku (wtedy również ‘wygrała’ PO, a w skali kraju ‘wygrał’ PSL, dając początek koalicji PO-PSL), choć w 2010 roku uległa znacznej intensyfikacji, zarówno w skali Mazowieckiego, jak i w całym kraju[5]:

I w 2006, i w 2010 roku widzimy znaczny kontrast Województwa Mazowieckiego z województwami do niego granicznymi. Ogromną różnicę między graniczącymi ze sobą gminami, leżącymi jednak w osobnych województwach – Mazowieckim i którymś z nim graniczących.

W odpowiedzi na te przerażające fakty, 6 października 2011 roku Janusz Korwin-Mikke zgłosił Prokuratorowi Generalnemu doniesienie o możliwości popełnienia przestępstw fałszerstwa wyborczego w 2006 i 2010 roku.

Jak donosił Onet.pl[6],

„Według informacji tvn24.pl, Śleszyński swoje pracowanie oparł na danych Państwowej Komisji Wyborczej, które są ogólnie dostępne. Politolog zestawił je ze sobą, a następnie stworzył mapy Polski, na których zaznaczył obszary o podwyższonym i obniżonym udziale głosów nieważnych.

Doszło z całą pewnością do masowych fałszerstw w okręgu mazowieckim i dokonanych niestety przez PSL – powiedział Korwin-Mikke. Podkreślił, że wysoki odsetek nieważnych głosów na Mazowszu pokrywa się dokładnie z granicami administracyjnymi województwa. – W tym akurat województwie są wyjątkowo dobre wyniki PSL-u, natomiast ogromna ilość głosów nieważnych. Fałszerstwo polega na dodawaniu drugiego krzyżyka (…) i ewentualnie dosypywaniu głosów innych – tłumaczył. I dodał: – Za to jest duży kryminał.”

Jak dodaje Niezależna[7],

„Według Korwin-Mikkego, ktoś dostawił dodatkowe krzyżyki na kartach do głosowania, aby w ten sposób unieważnić głosy.
Pokrywa to się dokładnie z granicą woj. mazowieckiego, w tym akurat województwie są wyjątkowo dobre wyniki PSL-u, natomiast jest tam ogromnie dużo głosów nieważnych – zaznaczył Korwin-Mikke.
Jak przekonywał, trudno zakładać, że rolnicy na Mazowszu są „głupi” i nie umieją postawić krzyżyka, a rolnicy na Podlasiu na przykład potrafią taki krzyżyk postawić.
Jego zdaniem fałszerstwa polegały także na tzw. „dosypywaniu” głosów do urn poprzez fałszowanie list obecności i wypełnianiu kart do głosowania, na co wskazuje wysoka frekwencja w wielu gminach.”

Fakt tego fałszerstwa rzuca nowe światło na inne doniesienia, o których mówił Jan Pospieszalski[8]:

 „Ludzie przychodzą i przynoszą konkretne opowieści o tym, co się działo. Opowieść o facecie w komisji wyborczej, który miał rzekomo skaleczony palec, a pod plastrem miał końcówkę długopisu, który unieważniał głosy stawiając drugi krzyżyk przy drugiej osobie. Przynoszą zdjęcia, pod namiot solidarnych przyniesiono zdjęcia pokazujące, jak urna miała dwie ścianki. Również informacje o tym, że grom przekrętów był po przeliczeniu już i okazuje się, że wynik, który komisja przyjęła i zaakceptowała, nie był tym wynikiem, który został w formie elektronicznej wypuszczony, czyli takie już ‘na chama’.”

Głosy za wino i 10 zł: Wałbrzych.

Największe pojedyncze fałszerstwo miało miejsce w Wałbrzychu, gdzie w drugiej turze o fotel prezydenta walkę stoczyli Piotr Kruczkowski z PO oraz Patryk Wild z Obywatelskiego Dolnego Śląska.

Wybory samorządowe w Wałbrzychu sfałszowano metodą klasyczną, miejscowe Platfusy kupowały głosy biednej ludności, co przypomina fałszerstwo w stylu post-radzieckim. Wild od razu poszedł z tym do sądu. Początkowo sąd odrzucił jego wniosek (nie zdziwiłbym się, gdyby stały za tym pieniądze jakiegoś platfusa), aczkolwiek Sąd Apelacyjny we Wrocławiu nakazał ponowne rozpatrzenie. Ostatecznie sąd nakazał powtórzenie II tury wyborów prezydenckich, oraz wyborów do rady miasta i powiatu. Jak pisała Rzeczpospolita 29 kwietnia 2011 roku,

„Sąd Okręgowy w Świdnicy przychylił się do jego wniosku i w piątek unieważnił drugą turę wyborów na prezydenta, wygaszając mandat Piotra Kruczkowskiego. Unieważnił też wybory do Rady Miasta w okręgu nr 5 i wygasił mandaty wszystkich radnych. Przewodnicząca składu sędziowskiego przyznała, że gdyby nie korumpowano wyborców i nie nakłaniano do głosowania na Stefanosa Ewangielu (PO), skład rady w tym okręgu mógłby być inny.

Kluczowe dla sprawy były zeznania Roberta S., któremu Prokuratura Okręgowa w Świdnicy postawiła już zarzuty kupowania głosów podczas I i II tury wyborów w Wałbrzychu. Przed sądem potwierdził, że kupował głosy na rzecz PO. Razem z kilkoma osobami miał nakłonić do głosowania na Kruczkowskiego ok. 900 wyborców.”

Dorota Kołakowska, Katarzyna Borowska, Maciej Miłosz, ‘Wybory w Wałbrzychu nie ważne’[9]

Sam Robert S., by nie wspominać o innych – a zarzut kupowania głosów postawiono 11 osobom – oraz by nie wspominać o tym, co na jaw nie wyszło, kupił 900 głosów. W sytuacji, w której Kruczkowski wygrał w sfałszowanej II turze ilością 325 głosów, śmiem twierdzić, że PO porwała Wałbrzych.

Ile kosztuje głos oddany na Platformę?

Za worki cebuli albo ziemniaków. Czasem za 10, czasem za 20 zł. Bardzo często za nalewki i tanie wina. Handlowali ponoć wszędzie. We wszystkich dzielnicach. Na Białym Kamieniu i na Podgórzu, oczywiście też w Śródmieściu. Niektórzy mówią, że w ścisłej czołówce pod względem liczby sprzedanych głosów był Sobięcin, a dokładniej Palestyna – rejon w Wałbrzychu owiany najgorszą sławą.”

– Pisał o fałszerstwie wyborczym w Wałbrzychu Maciej Miłosz w artykule ‘Władza za dwie dychy’[10]

Dycha, jabol i cebula, najwyraźniej tyle jest warte PO w oczach fałszujących platfusów.

Jak mówił dr Rafał Chwedoruk, politolog z UW[11]:

„To jedna z największych afer politycznych w Polsce. Zostało wykorzystane wykluczenie i bieda.”

Największa afera – szkoda, że media pominęły to, zajmując się kotem Kaczyńskiego, bredniami Palikota, czy torebkami Kaczyńskiej.

Robert S. kupił 900 głosów. Polska Gazeta Wrocławska z kolei opisały mniej efektywnego kupca, któremu udało się kupić jedynie 15 głosów[12]:

„Za tego typu przestępstwo grozi do 5 lat więzienia. Według „Polskiej Gazety Wrocławskiej” do prokuratury zgłosił się mężczyzna, który zeznał, iż został wynajęty przez męża jednej z kandydatek startujących z list Platformy Obywatelskiej do Rady Powiatu Wałbrzyskiego.

– Dostał od niego pieniądze i wytyczne. Korumpowani przez niego wyborcy mieli głosować na wskazane kandydatki i kandydatów PO ubiegających się o mandaty radnych: miejskich, powiatowych, sejmiku dolnośląskiego i prezydenta miasta – mówi Wioletta Rybczyńska, szefowa TV DAMI Wałbrzych.

(…)

To nie był pierwszy raz. Cztery lata temu, przy wyborach, tych wcześniejszych, poprzednich tak samo. Tutaj po prostu był sygnał, że robimy tak samo, co cztery lata temu” – mówi Marcin, którego zeznania publikuje na swoich stronach internetowych serwis naszemiasto.pl.

Z jego wypowiedzi wynika, że udało mu się kupić 15 głosów na czterech kandydatów – Piotra Kruczkowskiego (prezydenta Wałbrzycha), Monikę Wybraniec, Krystynę Olanin i Jerzego Tutaja.

„To co się dzieje w tym Wałbrzychu, to jest masakra. Już dosyć tego. Straszne, co się dzieje na cała Polskę” – powiedział dalej mężczyzna.”

Cztery lata temu też fałszowali wybory? Ach, te PO…

Gdy sprawa fałszerstwa w Wałbrzychu wyszła na jaw i trafiła na wokandę sądu, miejscowi platfusi w panice zaczęli szantażować świadków, oraz zajmujących się tą sprawą polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Jedną z ofiar gróźb jest Jerzy Krzyżanowski, radny SLD z dzielnicy Podgórze. Jak pisał Jarosław Klebaniuk[13],

„Jerzy Krzyżanowski zna mieszkańców, ponieważ prowadzi bank żywności, zaopatrując najbiedniejszych w produkty. Skrytykował kilku z nich, których rozpoznał na dotyczącym wyborczego procederu filmie, nakręconym przez agencję detektywistyczną. Wracając do domu, został zaczepiony przez dwóch mężczyzn, którzy obrzucili go wyzwiskami i zagrozili, że jak będzie za dużo mówił o wyborach to go zabiją lub skompromitują. Radny powiadomił policję, wskazując jednego z napastników z imienia, nazwiska i adresu. Wezwany patrol nie podjął interwencji, a działania podjęte po zgłoszeniu sprawy na komisariat nie przyniosły skutku. Sprawcy zastraszenia są poszukiwani.”

Jak pisał Pardon[14],

„Aferze w Wałbrzychu od początku towarzyszą wulgaryzmy i groźby. Cała Polska dowiedziała się o sprawie kupowania głosów na rzecz PO, gdy ujawniono nagrane wypowiedzi lokalnego senatora PO Romana Ludwiczuka, który w ciągu kilkunastu minut 141 razy użył słowa „ku…a”.

(…)

Lecz po pewnym czasie sytuacja zaczęła się zmieniać. Świadkowie (poza Ryszardem S.) zaczęli wycofywać zeznania. Dolnośląska „Gazeta Wyborcza” opisuje, co teraz dzieje się w Wałbrzychu. Okazuje się, że świadkowie oraz politycy PiS i SLD zadający pytania na temat afery są na masową skalę zastraszani. Pod ich domy przychodzą grupki ludzi (prawdopodobnie tych samych, którzy za pieniądze sprzedawali swoje głosy) i obrzucają najgorszymi wyzwiskami – a nawet grożą śmiercią.”

Groźby i zastraszenia, oto współczesna Platforma. Poniżej SMS, którego najwidoczniej w ramach prowadzonej przez PO polityki miłości, otrzymała zajmująca się tą sprawą posłanka PiS Anna Zalewska[15]:

„Czy ty, k… pier…, przestaniesz się szczycić, że jesteś z Wałbrzycha? Bo ja się wstydzę, że taka k… mnie reprezentuje w Sejmie i wypowiada się w mojej sprawie. Szmato, ścierko zasrana, ty k… zasrana. Żebym cię więcej, szmato, nie oglądał w telewizji!”

Głupi, wulgarny platfus najwyraźniej nie wiedział, że Zalewska nie jest z Wałbrzycha. Centralne władze PO pod medialną presją musiały zawiesić lokalne władze. Przewinieniem wałbrzyskiej Platformy było to, że dała się złapać. Bo jak mówił – przy okazji obrażając mniejszość narodową – na antenie Telewizji Wałbrzych rzecznik wałbrzyskiej PO Marek Rząsowski[16]:

„Matka bije Cygana nie za to, że kradł, ale za to, że dał się złapać.”

Dostało im się nie za to, że fałszowali, ale za to, że dali się złapać.

Pozostałe przypadki.

Uczciwi policjanci znaleźli w bagażniku byłego komendanta policji z warszawskiej Białołęki Mariusz W. kilkaset wypełnionych kart do głosowania z poprzednich wyborów na prezydenta Warszawy, w których w pierwszej turze wygrała kandydatka PO Hanna Gronkiewicz-Walc. Interia.pl[17]:

„Policjanci po dwukrotnym przeszukaniu samochodu komendanta znaleźli pakiet kart do głosowania z opisem jakoby karty te były załącznikiem do protokołu wyborczego. To są karty wypełnione i ustalamy w tej chwili, na jakim etapie znalazły się one u naszego podejrzanego – potwierdza doniesienia RMF FM Renata Mazur z prokuratury okręgowej Warszawa – Praga.”

Mariusz W. jest również podejrzany o zabójstwo jednego z warszawskich biznesmenów. Onet.pl[18]:

„Pod koniec marca prokuratura postawiła 42-letniemu oficerowi policji zarzut zabójstwa i zacierania śladów. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Grozi mu dożywotnie więzienie.”

Aleksandra Jaroszkiewicz kandydująca z listy PiS na radną dzielnicy Ochota w Warszawie oficjalnie nie otrzymała ani jednego głosu. Sęk w tym, że sama zagłosowała na siebie. Znalazła również kilka innych osób deklarujących, że oddały na nią głos. Kandydatka zgłosiła się do sądu, który nakazał ponowne przeliczenie głosów. Okazało się, że otrzymała 19 głosów. Ciekawe, czy Platfusy pominęły ją przy liczeniu, czy już po?[19]

W ramach tamtych wyborów doszło również do mniejszych nadużyć. Na krótko przed wyborami, 28 listopada 2010 roku premier Tusk poparł kandydata Platformy na prezydenta Starogardu Gdańskiego Patryka Gabriela. Sęk w tym, iż miało to miejsce w stargardzkim starostwie, a zgodnie z prawem wyborczym agitacja w siedzibach administracji samorządowej jest zakazana pod groźbą grzywny. Obecnie toczy się w tej sprawie postępowanie. Dość ślamazarnie, gdyż przed wyborami parlamentarnymi odebranie immunitetu i wymierzenie grzywny Tuskowi mogłoby mieć dla jego partii katastrofalne skutki.[20]

Copyright by Tergiwersacja 2011

Autor zaznacza, że fakt udostępnienia w Internecie nie oznacza, iż prawo autorskie przestało obowiązywać. Rozpowszechnianie i powielanie na użytek komercyjny oraz jakikolwiek inny, który zaszkodziłby autorowi, jest zabroniony, jednakże autor zezwala na zamieszczanie obszernych fragmentów bądź całości w Internecie na użytek niekomercyjny i niezarobkowy, celem rozpowszechniania wyżej wymienionych faktów i poglądów. Kontakt tergiwersacja@vp.pl

 


[1] ‘Prezentujemy wyjątkowo ciekawe – i jednocześnie alarmujące – opracowanie danych dotyczących głosów nieważnych w wyborach samorządowych w roku 2010’ http://wpolityce.pl/galerie/15731-prezentujemy-wyjatkowo-ciekawe-i-jednoczesnie-alarmujace-opracowanie-danych-dotyczacych-glosow-niewaznych-w-wyborach-samorzadowych-w-roku-2010?page=1#galeria

[2] ‘Prezentujemy wyjątkowo ciekawe – i jednocześnie alarmujące – opracowanie danych dotyczących głosów nieważnych w wyborach samorządowych w roku 2010’ http://wpolityce.pl/galerie/15731-prezentujemy-wyjatkowo-ciekawe-i-jednoczesnie-alarmujace-opracowanie-danych-dotyczacych-glosow-niewaznych-w-wyborach-samorzadowych-w-roku-2010?page=2#galeria

[3] Alarmująca analiza w sprawie wyborów samorządowych. Dlaczego w woj. mazowieckiem wyborcy stawiali masowo dwa krzyżyki?!!!

http://wpolityce.pl/wydarzenia/15729-alarmujaca-analiza-w-sprawie-wyborow-samorzadowych-dlaczego-w-woj-mazowieckiem-wyborcy-stawiali-masowo-dwa-krzyzyki

[4] ‘Prezentujemy wyjątkowo ciekawe – i jednocześnie alarmujące – opracowanie danych dotyczących głosów nieważnych w wyborach samorządowych w roku 2010’ http://wpolityce.pl/galerie/15731-prezentujemy-wyjatkowo-ciekawe-i-jednoczesnie-alarmujace-opracowanie-danych-dotyczacych-glosow-niewaznych-w-wyborach-samorzadowych-w-roku-2010?page=1#galeria

[5] Marcin Sobierajski, ‘Badanie przyczyn nieważnych głosów’, http://kampanianazywo.pl/opinie/badanie-przyczyn-niewaznych-glosow/

[7] ‘PSL podejrzane o fałszowanie wyborów’, http://niezalezna.pl/17249-psl-podejrzane-o-falszowanie-wyborow

[9] Dorota Kołakowska, Katarzyna Borowska, Maciej Miłosz, ‘Wybory w Wałbrzychu nie ważne’, http://www.rp.pl/artykul/15,650888-Wybory-w-Walbrzychu-niewazne.html

[10] Maciej Miłosz, ‘Władza za dwie dychy’, http://uwazamrze.pl/2011/04/wladza-za-dwie-dychy/

[11] Dorota Kołakowska, Katarzyna Borowska, Maciej Miłosz, ‘Wybory w Wałbrzychu nie ważne’, http://www.rp.pl/artykul/15,650888-Wybory-w-Walbrzychu-niewazne.html

[13] Jarosław Klebaniuk, ‘Świadkowie afery wyborczej są zastraszani’, http://wolnemedia.net/wiadomosci-z-kraju/swiadkowie-afery-wyborczej-sa-zastraszani/

[14] Paweł Rybicki, ‘”Szmato, ścierko, kur… zasr…!”: Grożą posłance PiS’, http://www.pardon.pl/artykul/13366/szmato_scierko_kur_zasr_groza_poslance_pis

[15] Paweł Rybicki, ‘”Szmato, ścierko, kur… zasr…!”: Grożą posłance PiS’, http://www.pardon.pl/artykul/13366/szmato_scierko_kur_zasr_groza_poslance_pis

[16] Andrzej Mandel, ‘Polityk PO: Kupowaliśmy głosy, ale źle, że daliśmy się złapać!’, http://www.pardon.pl/artykul/13772/polityk_po_kupowalismy_glosy_ale_zle_ze_dalismy_sie_zlapac

[20] ‘Policja uzupełniła akta Tuska’, http://niezalezna.pl/12564-policja-uzupelnila-akta-tuska

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: