Strona główna > 9/11 > I. III. Pożar?

I. III. Pożar?

„Nowojorscy strażacy byli w stanie przybyć na piętro, gdzie był pożar i dowódca strażaków powiedział, że potrzebuje dwóch małych zespołów do zwalczenia tych pożarów, i wtedy będzie to skończone.”

Doktor Andreas von Buelow, niemiecki minister obrony  latach 1976-1980, minister technologii w latach 1980-1982, członek Bundestagu w latach 1969-1994 i wreszcie autor książki „CIA i 11 września”.

Van Romero, wiceprzewodniczący grupy badawczej instytutu górnictwa i technologii w Nowym Meksyku 11 września mówi, iż

„na podstawie materiałów wideo, nakręconych po uderzeniu samolotów stwierdzam, że w budynkach podłożone były ładunki wybuchowe, które spowodowały zawalenie się wież. Sposób ich zapadania się był zbyt metodyczny by mógł być skutkiem kolizji samolotów z konstrukcją”.

Dziesięć dni później: „Z pewnością to ogień był przyczyną zawalenia się budynków”… Jakim cudem Romero tak nagle zmienił zdanie? Proste. W nagrodę na początku 2002 roku stanął na czele konsorcjum antyterrorystycznego National Domestic Preparedness Consortium (NDPC), w tym samym roku jego instytut górnictwa i technologii otrzymał 15 milionów dolarów w ramach wojny z terroryzmem, a w 2003 roku magazyn Influence chwalił go jako jednego z 6 najlepszych lobbystów, pisząc, że „wie, jak działa Waszyngton”.

Inżynier Joseph Testa:

„Przez lata zajmowałem się konstrukcjami stalowymi i studiowałem zagadnienia przyczyn największych katastrof budowlanych. Jestem zdania, że zburzenie, którego byliśmy świadkami, nie byłoby możliwe z powodu uderzenia samolotów i następującego po tym pożaru. Uważam, że pionowe trzony konstrukcji nie mogły załamać się – jak się powszechnie twierdzi – w sposób inny niż zniszczenie ich od dołu”.

Uderzenie w Wieżę Południową: większość paliwa wybucha na zewnętrz, a przez budynek wylatują części samolotu. http://911research.com/wtc/evidence/photos/wtc2hit17.html

Hyman Brown, profesor inżynierii lądowej i kierownik budowy WTC: „Były zaprojektowane by wytrzymać niemal wszystko, wiatry, huragany, bombardowania, i uderzenia samolotu.”

Mark Loizeaux, prezes firmy „Controlled Demolition” zajmującej się wyburzaniem budynków: „WTC projektowano tak, by wytrzymały uderzenie największego wtedy samolotu – Boeinga 707…”.

Frank DeMartini, kierownik budowy WTC (zginął 9/11, wywiad sprzed zamachu):

„Budynek projektowano z myślą o katastrofie zatankowanego do pełna 707. Był to wtedy największy samolot. Sądzę, że budynek mógłby przetrwać wielokrotne uderzenie samolotów, bo jego struktura jest jak gęsta moskitiera, a samolot jest jak długopis przebijający tą siatkę.”

Budynki zostały zaprojektowane by oprzeć się 150 letniej burzy i uderzeniu boeinga 707 palącego się w temperaturze 1100 st. C.

Zbadaniem wytrzymałości WTC zajęła się firma Underwrites Laboratories. Eksperci z tej firmy zbudowali u siebie całe piętra dokładnie takie same, jakie znajdowały się w WTC. Według ich badań, piętra WTC wytrzymały temperaturę spowodowaną spalaniem paliwa lotniczego.

Kevin Ryan, Underwrites Laboratories:

„Od razu usłyszeliśmy, że piętra się nie zawaliły. Bo przetestowali ogromne modele. Jeden miał dokładny rozmiar prawdziwego piętra. Test był zgodny z ASTM 119. Piętra mogły przypuszczalnie wytrzymać znacznie dłuższy pożar i temperaturę niż ta, która była w WTC; więc był tu problem. A był to sierpień 2004.”

Kevin Ryan pisze do Franka Gayle’a z Narodowego Instytutu Standaryzacji i Technologii (NIST):

„Wiemy że komponenty stalowe dostały certyfikaty ASTM E119, krzywe czasu i temperatury dla tego standardu wymagają wystawienia próbek na temperatury ok. 1100 st. C przez kilka godzin i jak wszyscy się zgadzamy stal ta spełniała te specyfikacje. Myślę też, że możemy się zgodzić, co do tego, iż nawet nie uodparniana na działanie ognia stal nie stopi się dopóki nie osiągnie czerwoności – temperatury bliskiej 1650 st. C. Dlaczego dr Brown miałby bezzasadnie sugerować, że wysokojakościowa stal użyta w tych budynkach stopiłaby się przy 1100 st. C?”

Parę dni po napisaniu tego listu Ryan został zwolniony ze stanowiska.

Ogień nie miał prawa nawet naruszyć konstrukcji WTC. W tego typu budynku stosuje się potężną stal wytrzymałą na bardzo wysokie temperatury.

„Pracowałem w przemyśle nuklearnym, motoryzacyjnym, lotniczym i farmaceutycznym, w których to zajmowałem sie projektowaniem maszyn. Cześć z mojego ekwipunku stanowiły gazy o temperaturze 3000 stopni F (1650 stopni C – W. M.), których używano do testowania części turbin gazowych.

Moje doświadczenie zawodowe z metalami w środowisku wysokich temperatur przekonało mnie, iż trzy budynki nie mogły zawalić się przez ogień paliwa lotniczego.” – zauważa David Wayne Nicholson, wykładowca na Indiana University i Purdue University.

Oczywiście ciągle zakładamy tu, że paliwo paliło się w temperaturze 1100 stopni C. Eksperci  Narodowego Instytut Standaryzacji i Technologii stwierdzili, że temperatura powietrza przez pierwsze 15 – 20 minut sięgała do ok. 1000 stopnia Celsjusza, poczym znacznie spadła. Gdyby przez dłuższy czas temperatura przekraczała 600 st. C, doszłoby do charakterystycznego przy wielkich, poważnych pożarach zniszczenia szyb. Jeśli chodzi o temperaturę stali w strefie pożaru, to ta wedle NIST nie mogła osiągnąć nawet 600 stopni C. Ich badania wykazały, że tylko przy trzech głównych kolumnach w rdzeniu WTC temperatura przy pożarze paliwa ledwo przekroczyła 250 stopni C – co oznacza, że przy pozostałych 44 kolumnach temperatura była niższa lub znacznie niższa.

Lewe: Kula ognia przy uderzeniu w Wieżę Południową (http://911review.com/attack/wtc/impacts.html); prawe: Wieża Południowa już 40 sekund po uderzeniu samolotu (http://911research.com/essays/reynolds/index.html). Paliwo prawie w całości spłonęło przy uderzeniu, przez co pożar wewnątrz wieży jest mały i skromny – zasadniczo na zdjęciu widzimy cztery małe ogniska.

Struktura zniszczeń z samolotów i eksplozji paliwa lotniczego same nie były wystarczające do zawalenia się wież” – pisał w styczniu 2002 roku Fire Engineering, ekspercki magazyn pożarnictwa związany z Nowojorskim Departamentem Pożarnictwa.

Paliwo wypaliło się w ciągu pierwszych 5-10 minut. Najskrajniejsze opinie to co najwyżej 15-20 minut (NIST), jednakże oni sami wiedzą, że to mało prawdopodobne. Jak mówił główny śledczy NIST, dr Shyam Sunder: „paliwo lotnicze spłonęło prawdopodobnie w czasie mniejszym niż 10 minut.

Dowodem na szybkie wygaszenie pożaru są prezentowane kilka stron dalej rozmowy strażaków, którzy dotarli tam i z łatwością ugasiliby pożar gdyby nie upadek wieży. Do dziury po impakcie samolotu podeszły kobiety – w tym Edna Cintron – co prezentuję na zdjęciu pokazanym niżej. Gdyby rządowy pożar rzeczywiście miałby miejsce, kobiety te nie przetrzymałyby wysokiej temperatury o ogniu nie wspominając.

Znaczna część paliwa Lotu 11, którzy uderzył w Wieżę Południową, spłonęła przy uderzeniu dając gigantyczną kulę ognia.

Wieża Północna: silne kobiety – 1000 stopni C, a im nic nie jest. Podobno pożar miał być tak wielki, że stal miała się nadtopić i budynki miały się przez to zawalić. Jak widać, ognia brak, a kobiety te spokojnie tam stoją… Gdyby oficjalne kłamstwa byłyby prawdą, to tam pożar byłby większy niż w Windsorze (zdjęcie przy WTC7), a powyższe zdjęcie całe byłoby w ogniu, nie mówiąc o tych kobietach, które dawno by już spłonęły. Oficjalna wersja opiera się na tym, że długotrwały pożar i wysoka temperatura doprowadzoły do zniszczenia konstrukcji. Stal i beton nie wytrzymały, ale ludzki organizm miał wytrztymać? Wielki pożar w Twin Towers to taka sama bujda, jak wielki pożar w WTC7. WTC zostało zniszczone wskutek kontrolowanego wyburzenia. home.comcast.net/~skydrifter/collapse.htm

http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Edna_Cintron_standing_in_WTC1.jpg

Kobiety te podeszły do krawędzi miejsce, gdzie uderzył samolot, ale zapewne w środku było znacznie więcej ludzi, którzy bali się do niej podejść. Pożary były bardzo małe, a najmniejszy pożar mieliśmy w Wieży Południowej, która zawaliła się jako pierwsza, po nie całej godzinie. Pożar tam był tak mały, iż nie przedostał się z jednego krańca piętra na drugi.

Rozbieżność pomiędzy Wieżą Południową a Północną, jak i to, że ludzie mogli tam łatwo przetrwać, a w końcu zeznania strażaków na temat tego pożaru całkowicie podkopują teorię o tym strasznym pożarze, który miałby zniszczyć stalową konstrukcję i doprowadzić do zawalenia się budynku.

Wieża Północna przetrwałą już pewien pożar, o którym wspomniałem pisząc o WTC7. Był to potrójny pożar między 9 a 14 piętrem. Temperatura znacznie przekraczała 700 stopni Celsjusza, a czas trwania pożaru wyniósł 3 godziny. Budynek bez większych problemów przetrwał ten pożar.

Ognisko w WTC nie zasługuje na nazwę ‘pożar’. Na ‘płonące’ piętra przedostali się strażacy, którzy bez najmniejszego trudu je ugasili.

Szef [Chief] Orio Palmer o 9:52 dotarł do pożaru na 78 piętro Wieży Południowej i wymyślił plan, jak go opanować. „…Drabina 15, mamy 2 odizolowane pakiety ognia. Powinniśmy być w stanie je ugasić w 2 podejściach. Piętro 78.” Dwie minuty później budynek wyburzono. Wszystkich strażaków zamordowano. Akurat dwie minuty później? Akurat wtedy, gdy ujawnili przez radio, że wiedzą jak to ugasić? Wieża Południowa miała mniejszy pożar i mniejsze zniszczenia niż Północna. Mimo to zawaliła się wcześniej, po sygnale strażaków wiedzących jak to ugasić. A może… miała upaść później? Może władze wysadziły ją wtedy szybciej niż planowano, nim strażacy zdążyli ugasić pożar?

Jeżeli 78 piętro było szalejącym morzem ognia, jak twierdzi rząd, Palmer nie dostałby się tam i na pewno nie byłby w stanie położyć mu kresu. W końcu to przez ten ogień miał zawalić się ten budynek.

Nie tylko strażacy się tam dostali. 18 ludziom znajdującym się ponad miejscem uderzenia samolotu w Wieży Południowej udało się uciec. Ich zeznania i to, że przeżyli całkowicie obala tezę o wielkim pożarze.

Brian Clark, pracownik Wieży Południowej:

„11 września 2001 roku pracowałem w firmie Euro Brokers i nasze biura znajdowały się na 84 piętrze Wieży Południowej, która była drugim budynkiem uderzonym przez samolot. I gdy pracowałem przed moim komputerem o 8:46 rano, usłyszałem głośne BOOM. (…)

Dwie lub trzy minuty później zacząłem mówić do mojego kolegi Bobby’ego Calla … i  gdy mówiliśmy – BOOM, BOOM – nastąpiła podwójna eksplozja i budynek zaczął się trząść. (…) Wszystko eksplodowało w naszym pokoju. Byliśmy na 84 piętrze. Nie wiedziałem wtedy, że sześć pięter poniżej nas, w piętro 78 uderzył samolot. (…) Oczyściliśmy się z kurzu i powiedziałem ‚chodźmy. Wracajmy do domu’. (…)

Gdy spojrzałem w dół, nie widziałem płomieni. Wyczułem, że to była dobra myśl i spróbowałem. Poszliśmy tak szybko, jak mogliśmy, aż zatrzymały nas płomienie. Gdy doszliśmy do 78 piętra, stał ostatni poziom, ale był roztrzaskany przez, a ogień przechodził na przeciwną stronę ściany. To nie był ogromny pożar. Wyczuwałem, że płomieniom brakowało tlenu. Doszliśmy na 74 piętro gdzie były normalne warunki – świeciły się światła i były świeże powietrze z niższych poziomów (…).

Usłyszałem na własne uszy ogromną eksplozję na poziomie ziemi. Bardzo tajemniczą.”

Copyright by Tergiwersacja 2011

Autor zaznacza, że fakt udostępnienia w Internecie nie oznacza, iż prawo autorskie przestało obowiązywać. Rozpowszechnianie i powielanie na użytek komercyjny oraz jakikolwiek inny, który zaszkodziłby autorowi, jest zabroniony, jednakże autor zezwala na zamieszczanie obszernych fragmentów bądź całości w Internecie na użytek niekomercyjny i niezarobkowy, celem rozpowszechniania wyżej wymienionych faktów i poglądów. Kontakt tergiwersacja@vp.pl

 

Źródła, uwagi – patrz wstęp.

Kategorie:9/11
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: